Wyszukiwarka

"Zapewniamy prawdziwą rodzinną atmosferę w naszym Domu........", czy na pewno?

2014-03-23 13:18:42, komentarzy: 0

 

Tym sloganem z ze stron internetowych Domów i zadanym pytaniem, powracam do tematu Dom, czy Instytucja?. Dla kogo Dom, a dla kogo Instytucja?. Właśnie odpowiedź na te pytania jest bardzo trudna. Z jednej strony chcielibyśmy i to skutecznie robimy stworzyć dla każdego naszego Mieszkańca Dom, zbliżony do Domu rodzinnego, z własnym tzw. kątem, wyposażonym w ulubione meble , wiszące na ścianach zdjęcia bliskich, czy dawno namalowany obraz jako pamiątka rodzinna. Z zapachami dochodzącymi z domowej kuchni. Pokój z własnym kluczem , do którego wchodzić możne osoba obca jedynie za przyzwoleniem Mieszkańca. Fajnie aby po tym pokoju poruszała się osoba bliska, kiedy w tym samym Domu zamieszkuje mąż z żoną, matka z córką, czy syn z ojcem, a może rodzeństwo. Ale, czy zawsze tak jest ?. Niestety, życie przynosi różne niespodzianki. Okazuje się w efekcie, że żona z mężem na własne życzenie zamieszkują w osobnych jednoosobowych pokojach ( dotyczy, to szczególnie związków zawartych w Domu), a w pokoju dwuosobowym matka z córką urządza miedzy sobą karczemne awantury, a w swoje rozgrywki wciągają pozostałych Mieszkańców. Jeszcze niedawno pisały skargi na Dyrekcję Domu, że muszą mieszkać osobno i, że nie rozumie się konieczności łączenia rodzin w pokojach. Za chwilę będą nowe, skargi, że nie otrzymują odrębnych jednoosobowych pokoi. Komuś , kto nie zna życia , może się to okazać dziwne. Jednak jak to się mówi "starość się Panu Bogu nie udała". Wiek, starzenie się organizmu i zachodzące zmiany chorobowe, powodują, że to co może wydawać się nam niekiedy niemożliwe staje się możliwe. A wręcz nieuniknione. Duża tu rola pracowników pierwszego kontaktu, Zespołu Terapeutyczno-Opiekuńczego. Chociaż działania nie zawsze stają się skuteczne. W przypadku wspomnianej matki i córki dotychczasowe mediacje prowadzone przez Zespół nie przynoszą rezultatu. Nie zawsze tak, jednak jest , mamy przykład braci bliźniaków mieszkających we wspólnym pokoju od ponad 37 lat, bez wielkich sporów. I nie wyobrażają sobie aby mogło być, inaczej. Życie w Domu Pomocy Społecznej, ja nazywam odbiciem lustrzanym tego wszystkiego co dzieje się poza Domem. Tylko ten wspólny dach powoduje, nagromadzenie różnych spraw, w jednym miejscu, bo takie jest życie i tacy są ludzie. Oni się w Domu nie zmieniają. A niekiedy ich negatywne cechy charakteru pod wpływem choroby, sytuacji bardziej uwydatniają. W każdym Domu pracownicy i kierownictwo stara się minimalizować skutki zamieszkania tylu różnych osobowości w jednym budynku, skazanych na wspólne sąsiedztwo, ciągłe spotykanie się podczas posiłków, czy zajęć terapeutycznych. Musimy prowadzić dobrze przemyślaną walkę z znamionami "totalności instytucji " jaką jest Dom Pomocy Społecznej. Nie będę się rozwodził na tym terminem, bo piszę o, nim bardziej szczegółowo na mojej stronę w zakładce "Dom jako Instytucja". Jedyną receptą na rozwiązywanie problemów powstających miedzy ludźmi są dobrze przemyślane procedury i konsekwentne przestrzeganie ich przez pracowników. Procedury postępowania, mające na względzie szacunek i godność człowieka, obronę tych słabszych przed silniejszymi. Jest oczywiście jeszcze jeden ważny aspekt sprawy. Traktowanie Domu jako instytucji przez rodziny, władze i wszystkie inne czynniki opiniotwórcze. I nie da się tego uniknąć Dom Pomocy Społecznej , zawsze dla nich będzie instytucją w zależności od potrzeby chwili. Jest to, bowiem w zależności od jakiej strony spojrzymy , jeśli finansowym to jednostka budżetowa, dla pracowników jest to zakład pracy, a Dyrektor to pracodawcą. I tu powstawać mogą problemy, bo jako instytucja pomocy społecznej musi wypełniać swe zadania zgodnie z obowiązującymi przepisami. Tj. Ustawą o pomocy społecznej czy Rozporządzeniu o funkcjonowaniu Domów. Wiele aspektów życia Domu regulują standardy. Wszelkie uwagi rodzin , kierowane są zawsze do kierownictwa tej instytucji. Nie da się w obecnych czasach, kiedy np. Ustawa o pomocy społecznej nakłada na organy prowadzące domy, zapewnienie bezpieczeństwa, uniknąć w Domach portierów, recepcjonistów, szyfrowanych drzwi, czy kamer oczywiście nienaruszających intymności mieszkańców. Bardo często osoby wchodzące na teren Domu, są zdziwione ,że są pytane o nazwisko i do kogo się udają. W wielu Domach odchodzi się od tradycyjnych portierów, zastępując ich recepcjonistami . Czy tak być musi?. Odpowiedź jest prosta - musi. I nie jest to ułatwianie sobie życia przez pracowników Domu. Ustawa o pomocy społecznej, nakłada na nas obowiązek zapewnienia Mieszkańcowi Domu poczucia bezpieczeństwa i to w wielu aspektach. Dużym niekiedy problemem jest, dla tych co znają wewnętrzne życie Domu zapewnienie poczucia bezpieczeństwa, w zależności od typu Domu biorąc jedynie aspekty wewnętrzne Domu. Jestem bardzo ciekawy, czy te same zarzuty rodzina, by usprawiedliwiła, kiedy ich dementywny lub z choroba Alzheimera ojciec opuścił, by Dom i przepadł w ulicach wielkiego miasta. Co powiedział, by syn-córka, kiedy matka czy ojciec został okradziony przez niezidentyfikowana osobę, która weszła na teren Domu. Nie wspomnę już o czymś gorszym, co może się stać. Musiała się w jednym z domów, stać tragedia nieważna jaka, aby władze zmieniły zdanie w zakresie monitorowania Domów. Oczywiście bez naruszania sfer intymnych z życia Mieszkańca. Polak mądry po szkodzie i niekiedy w tym przeświadczeniu , że w Domu Pomocy Społecznej , tworzymy atmosferę podobną do rodzinnej , podchodząc do tego w sposób teoretyczny wydajemy różne sądy, czy zakazy nie podparte przepisami. Najważniejsze, aby w tym zapewnianiu poczucia bezpieczeństwa nie zapomnieć, że Mieszkaniec Domu to przede wszystkim człowiek, który musi być traktowany z poczuciem godności, z akceptacją jego wszystkich praw, których nie został pozbawiony zamieszkując w Domu. Lecz na uwadze musimy mieć na uwadze, zmiany chorobowe, które u niego nastąpiły , stąd musimy być przewidywalni. A Ci, którzy nas za podejmowane środki bezpieczeństwa krytykują, niech polikwidują śmieszne niekiedy ogrodzenia bloków na osiedlach, swych domów, monitoring i domofony w własnych domach. Zobaczymy, czy będę się czuć bezpiecznie.(m.f) 23.03.2014.

« powrót

Dodaj nowy komentarz