Wyszukiwarka

Choroba Alzheimera, a typ Domu Pomocy Społecznej.

2013-10-26 15:39:58, komentarzy: 1

 

Poruszam dzisiaj powiem szczerze bardzo poważny problem dla pracowników Domów Pomocy Społecznej. Napisałem "poważny", nie wiem, czy zawsze, niekiedy jest to normalny problem jak właściwie zapewnić opiekę choremu na te chorobę. Rozporządzenie o funkcjonowaniu domów nie wyróżnia takiego typu domu dla chorych z głębokimi demencjami wieku podeszłego i starczego oraz chorobą Alzheimera. Zazwyczaj są, to Domy specjalizujące się w tym typie choroby jest ich, jednak bardzo mało. Jednak chorzy trafiają najczęściej do Domów dla osób przewlekle somatycznie chorych lub w podeszłym wieku. Specjalnie nie kładę tu akcentu na domy dla psychicznie chorych. Dlaczego powiem szczerze i bez ogródek, bo z moralnego i etycznego punktu widzenia dla mnie jest to nie do zaakceptowania, aby kierować chorych na tę chorobę do tego typu domu. Zapyta ktoś dlaczego?. Odpowiedź jest prosta i jednoznaczna, ponieważ twierdzenie ,że choroba Alzheimera jest chorobą psychiczną jest, po prostu mitem. I tylko szkoda ,że głoszą ją niekiedy także lekarze psychiatrzy, podpisując się pod skierowaniami do domów pomocy dla osób psychicznie chorych. Jest, to schorzenie neurologiczne i w tym typie chorób powinniśmy ją lokować. A, czy zawsze jest to choroba wieku starczego , "nie" samym zaprzeczeniem dla tego faktu jest to  że, kiedy Alois Alzheimer na początku XX wieku opisał pierwszy przypadek 51-letniej chorej z postępującymi zaburzeniami pamięci, wydawało się, że jest to rzadka choroba, dotykająca ludzi w okresie przed 65. rokiem życia (tzw. przed starczym, czyli jak to nazywamy w podeszłym wieku). Później okazało się, że tzw. starcza demencja (czyli, inaczej starcze otępienie) pod względem obrazu klinicznego oraz występujących zmian w mózgu nie różni się od postaci opisanej przez Alzheimera i obecnie wszystkie przypadki określamy mianem choroby Alzheimera. Chociaż choroba Alzheimera jest najczęstszą przyczyną otępienia, to oczywiście nie jedyną. Drugą co do częstości są zmiany naczyniowe w mózgu (miażdżycowe), które w pewnej grupie chorych współistnieją ze zmianami typowymi dla choroby Alzheimera – mówimy, wtedy o tzw. otępieniu mieszanym. Rozwój nauk podstawowych i klinicznych sprawił, że obecnie znacznie lepiej rozumiemy istotę procesów powodujących zaburzenia pamięci. Pojawiły się w ostatnich 20 latach również nowe metody obrazowania zmian w mózgu (tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny), które pozwalają uściślić rozpoznanie. W końcu poznanie miejsca wprowadzenia nowych leków, które jako pierwsze w historii choroby Alzheimera wykazują skuteczne działanie, zmniejszające nasilenie objawów otępienia. Niestety, wciąż jeszcze nie znamy pierwotnej przyczyny i nie potrafimy zatrzymać postępu choroby. To jest właśnie ten ból, że lekarze rozpoznają głęboką demencję , akceptowaną w w w/w typach domu, a przy tych samych objawach nazywają je chorobą Alzheimera i, wtedy rodzi się strach. Strach, przed czym, głównie, że niepostrzeżenie opuści dom, bo taką osobę bardzo trudno upilnować oraz ze względu, że jednym z objawów są zaburzenia snu, wędrowaniem po domu i odwiedzaniem w pokojach współmieszkańców, co jest dokuczliwe szczególnie w nocy. No i ta słynna już agresja, która jest także jednym z objawów. To, że nie są, to dla mnie ważne argumenty zmierzające do przekazywania takich mieszkańców do domów dla osób psychicznie chorych, niech argumentem będzie fakt, że i tak większość populacji osób chorych na te chorobę przebywa w domach stałego pobytu. Zdecydowana większość, znajduje sie pod opieką swych najbliższych, korzysta z ośrodków wsparcia dziennego. Po drugie czym rożni sie dom dla osób przewlekle psychicznie chorych od domu dla osób w podeszłym wieku, czy somatycznie przewlekle chorych. To także nie są domy zamknięte, tak jak, to się dzieje na oddziałach psychiatrycznych. Trudno mi sobie uprzytomnić fakt, żeby osoby z chorobą Alzheimera, czuły się bardziej bezpieczne w tych domach. Szkoda tylko i jest to dla kierujących te osoby do tego typu domów uspakajające, że nie usłyszą nigdy od tych osób tego, że mimo najlepszej opieki nie powinni sie znajdować w tym typie domu. A weźmy pod uwagę, że każda choroba, czy to nasza, czy naszych bliskich łączy się z cierpieniem. A cierpimy z wielu powodów. I ten stan nie jest dla nas najprzyjemniejszy.
- cierpimy, kiedy kochamy, troszczymy się, zabiegamy o dobro bliskich, tęsknimy,
- cierpimy, kiedy brak nam miłości czyjejś,
- cierpimy, kiedy nie kochamy,
- cierpimy w chorobie,
- cierpimy, kiedy ktoś bliski choruje, umiera,
- cierpimy…., bo........
Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że cierpimy –, po prostu przeżywamy trudne dla nas chwile i na miarę swojego człowieczeństwa staramy się żyć i pomagać innym ŻYĆ GODNIE. Od tego właśnie pomagania jesteśmy MY. Podejmując pracę w Domu Pomocy Społecznej, nie tylko dlatego, że nie było innej, ale z chęci zrobienia czegoś dobrego dla drugiego człowieka ,czy ulżeniu drugiemu w jego chorobie, a w ogóle z wrodzonej lub ujawnionej chęci i potrzeby pomagania, jesteśmy w stanie podjąć każde wyzwanie. Nawet, to najtrudniejsze, nie uwalniając się od niego przekazując podopiecznego do inne placówki. Chociaż, może, to dla naszego podopiecznego w takiej sytuacji jest lepszym wyjściem.
W Domach taka możliwość istnieje, a co ma powiedzieć najbliższa opiekująca się osoba, przytoczę przykład jej wypowiedzi.
"Mój Tato jest chory mówi jedna z córek chorego. Ta choroba nie ustąpi. Trzeba opiekować się Tatą, aby był bezpieczny i jak najdłużej „na chodzie” – ćwiczyć pamięć i mięśnie. Trzeba uczyć się tej choroby, postępowania z pacjentem, radzenia sobie ze swoim zmęczeniem i stresem. Ale – TRZEBA CHCIEĆ! To znaczy – muszę zauważyć, że potrzebuję pomocy, wsparcia, bo sama sobie nie poradzę. Trzeba wyjść z domu, podzielić się swoim problemem, posłuchać jak inni sobie radzą w podobnych sytuacjach, opowiedzieć o swoich doświadczeniach albo nic nie mówić… odpocząć, cieszyć się chwilą, spotkaniem. Ze swojego doświadczenia wiem, że chorzy i opiekunowie są bardzo zagubieni w tej materii." . W domach pomocy jest trochę, inaczej. Kiedy sami nie potrafimy zrozumieć swoich chorych Mieszkańców i służyć właściwą opieką, staramy się wzajemnie wspierać, podnosić własne kwalifikacje i dostosowywać dom, a szczególnie formy i metody pracy z takim mieszkańcem do Jego potrzeb. Choroba Alzheimera jest zaburzeniem wieku podeszłego: przeciętnie określa się początek przedziału zapadalności na 65 rok życia, choć zdarzają się przypadki zachorowania w wieku wcześniejszym. Prawdopodobieństwo wystąpienia zaburzenia rośnie wraz z wiekiem., to najczęściej zaburzenia procesów poznawczych: pamięci, uwagi, postrzegania, orientacji, zapamiętywania itd. Często towarzyszą tym symptomom zmiany w strefie emocjonalnej (np. przygnębienie, wycofanie, napady agresji itd.): co wymaga sprawdzenia, czy nie mamy do czynienia z depresją lub innymi zaburzeniami i obszarze zachowania: (np. chowanie przedmiotów, brak logiki w działaniu, jak wybieranie się do domu będąc w, nim, nierozpoznawanie znajomych osób i inne). Tak w otoczeniu domowym, jak i Domu Pomocy Społecznej praca z osobą chorą, nie należy do zadań łatwych. Dlatego, kiedy już pokonamy w sobie to, co najtrudniejsze i oddamy bliską sobie osobę, do domu pomocy społecznej, nie zapominajmy o niej. Ona nas w dalszym ciągu potrzebuje. Pamiętajmy także, że opieka nad taką osobą , także w warunkach domu nie należy do najłatwiejszych i pracownicy Domu nie są cudotwórcami, kiedy nie ma leku na wyleczenie tej choroby, to i oni nie wyleczą.   Choroba ta ma charakter postępujący i jej symptomy w coraz większym stopniu wyłączają poszczególne funkcje organizmu. Nie oczekujmy od pracowników domu, że pod ich opieką, stanie się cud. Jest to, tym bardziej istotne, że taka osoba wymaga niekiedy opieki jeden na jeden, a nie wiem, czy istnieje taki Dom, który byłby w stanie zapewnić taką opiekę. Także i prywatny. Każdy z Domów musi spełniać takie same standardy.
A, jeżeli pojawia się u pracowników, czy kierownictwa Domów obawa przed przyjęciem takiego Mieszkańca, to tylko dlatego, że oczekiwania szczególnie rodzin są oczekiwaniami nadmiernymi  . W takich przypadkach bliska współpraca rodzin z opiekunami, szczególnie z pracownikiem pierwszego kontaktu, może przynieść doskonałe korzyści dla podopiecznego. Wprowadzić ten niezbędny spokój w tym procesie opieki, a jednocześnie dać rodzinom szczególnie wymagającym możliwość twórczej kontroli przebiegu tego procesu prowadzonego przez Dom. problem opieki w domu Pomocy Społecznej nad osobami bez kontaktu lub z utrudnionym kontaktem jest tak istotny ,że w niedalekiej przyszłości pokuszę się o jej omówienie szczegółowe na jednej z podstron.


 

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Elżbieta 16:30, 26 października 2013

    zadałam pytanie na fb odnośnie osoby chorej na alzhaimera . Mamy u nas w DPS taką osobę i problem . mieszkanka zawsze rozbierając sie kladzie swoje ubrania obok siebie na łóżku i dopóki nie zaśnie nie da ich tknąć. zdarza sie jej że wstaje w nocy ubiera się i w ubraniu kładzie sie na łóżko. I teraz są sprzeczne zdania co do tego jak postępować , kierownictwo nakazało nam stanowczo ( pod groźbą wycia gniecia konsekwencji) zabbierac nam te ubrania, natomiast większość z nas uważa że mieszkanka nie robi tym żadnej krzywdy nikomu jeśli sie ubierze. natomiast gdy nie ma tych ubrań przy sobie jak sie obudzi chodzi i szuka co wiadomo że łączyć się moze z różnymi zagrożeniami. czekam na pomocne opinie na ten temat .

    Odpowiedz