Wyszukiwarka

Czy pracę w Pomocy Społecznej można uznać za lekką......,łatwą.......,i przyjemną i nadzwyczaj bezpieczną?.- Podyskutujmy.

2013-10-19 15:43:41, komentarzy: 0

 

2013-09-20 18:52:38, komentarzy: 2

Poruszam ten temat z dużą dozą niepewności, czy zostanę dobrze zrozumiany. Ponieważ w tych czterech określeniach, tzn. -"łatwa"?, "lekka"? i "przyjemna?" oraz" nadzwyczaj bezpieczna"? zawarte jest wiele różnych sytuacji , które mogą dotknąć każdego pracownika pomocy społecznej bez względu na rodzaj wykonywanej pracy. Od dyrektora jednostki pomocowej po szeregowego pracownika . Wszystko, bowiem zależy na, ile ma do czynienia z klientem pomocy. W każdej pracy czyhają na nas pewne zagrożenia, które jesteśmy w stanie przewidzieć lub nie. Zachować pewną czujność jednak powinniśmy. Jest tym pewien problem postrzegania jej w społeczeństwie. Które uznając ,że utrzymuje nas z swych podatków uważa, że powinniśmy, im służyć. I w pewnym sensie mają rację. Mógłbym tu wymieniać wiele stanowisk, na których to zagrożenie jest większe lub mniejsze. W BHP określane jest to tak ładnie" ryzykiem zawodowym", z którym zapoznajemy się, podczas szkoleń okresowych. Każdy może poczytać sobie ocenę ryzyka zawodowego na swym stanowisku pracy. No i co od poczytania nasze bezpieczeństwo się nie zwiększy , ale możemy być bardziej przewidywalni i to ryzyko można minimalizować. Ponieważ pracujemy z ludźmi, a zachowania ludzkie są nieprzewidywalne. Gdybym miał wymieniać wszystkie grupy zawodowe pomocy społecznej zajęło, by mi to sporo czasu i miejsca. Nie jest to, jednak Blog instruktażowy z BHP. Chciałbym uzmysłowić wszystkim pracującym , chociaż oni to wiedzą a szczególnie tym , którzy nie mają nic wspólnego z pomocą a wypowiadają się jakby pozjadali wszelkie rozumy w mediach na temat naszej pracy. Dlatego może mniej teorii, a więcej przykładów. Zacznę może od pracowników socjalnych wchodzących w różne zagrożone środowiska, ryzykując, że ich tak ładnie powiem nietykalność cielesna może być naruszona. Tym bardziej, że w przeważającej liczbie są to kobiety, ale czy w tych sytuacjach zagrożenia, kiedy wchodzi się w nieznane środowisko patologiczne znaczenie ma płeć?. O naruszaniu przez naszych klientów naszej godności już nie wspomnę, ile usłyszymy obelg, epitetów nie do powtórzenia pod naszym adresem nie będę wymieniać. A jak temu zapobiec?, B H P-owiec powie nam zabrać ze sobą policjanta, strażnika miejskiego, kolegę czy koleżankę. Na pewno przed tym co nazwałem nietykalnością cielesną , może i to nas uchroni, ale przed epitetami słownymi, w szczególnych grupach naszych klientów na pewno nie. I oni z obecności policjanta nic sobie nie robią. I to, że pracownik socjalny ma status funkcjonariusza publicznego niewiele mu pomoże. Ewentualnie kara będzie większa. W wielu przypadkach robi to choroba psychiczna, tą jeszcze możemy przeboleć jak to się mówi, ale w alkoholowej już trudno. W takich niekomfortowych mówiąc delikatnie sytuacjach pracownik pomocy społecznej mówi sobie , co ja tutaj robię, mając wyższe wykształcenie , głowę nabitą wiedzą i doświadczeniem wysłuchuję tych płynących w mą stronę epitetów i jestem bezradny. Ktoś tę pracę wykonywać musi, ale czy jest to ogóle praca, w tym momencie jest to tak naprawdę Misja, w której zmierzamy w kierunku drugiej osoby. Na dziękuję nie czekajmy, szczególnie jeśli nie otrzyma ktoś zasiłku, szczególnie z jego winy. To pracownicy socjalni, tak powiem w skrócie mają tak niekiedy nieprzyjemną i niebezpieczna pracę. Choć ta z samymi papierkami też do przyjemnych nie należy. W instytucjach pomocowych czy tych dla dzieci , czy dla dorosłych też lepiej z tym bezpieczeństwem nie jest. I powody tego są różne, od zaburzeń psychicznych, zmian ze względu na wiek czy co gorsze zaburzeń charakterologicznych. Dlaczego te ostatnie są takie trudne do zniesienia dla pracowników. Ponieważ tam te zachowania wynikają z choroby, a te ostatnie być może i też z choroby, ale głownie z pogardy dla pracujących w tej czy innej instytucji pracowników. W Domach Pomocy jest ich wielu. I potrafią niekiedy odebrać na, chociaż na chwilę chęć do pomagania. Kiedy nie mogą sobie z nimi poradzić członkowie rodziny, opiekunka środowiskowa czy pracownik socjalny w środowisku, a stan zdrowia fizycznego się znacznie pogorszył trafiają oni do Domu Pomocy. Jest człowiekiem potrzebuje poważnej pomocy, to inaczej być nie może, tylko że mają oni w głowie zakodowaną nienawiść i pogardę dla do drugiego człowieka. Uważa taki ,że on jest kimś a ten drugi powinien mu służyć. Można tu doszukać się elementów przemocy psychicznej, bo niekiedy ze względu na swą słabą kondycję fizyczną nie są już w stanie stosować przemocy fizycznej. A, która jest gorsza nie wiadomo że jedna i druga tak samo boli. Nie dalej jak dzisiaj, był u mnie syn jednej mieszkanki bardzo zaburzonej charakterologicznie, człowiek też nie za ciekawy jak to u nas bywa, lecz stwierdził, że przynajmniej z jednego się cieszy, że matka co chwilę nie wzywa na niego Policji i nie używa wobec niego wulgarnych wyrazów i określeń. Tylko co gorsze , czego zaoszczędziła obecnie synowi, rozdziela po równo pracownikom i współmieszkankom. Potrafi za nic , "poczęstować" kubkiem, bo jest osobą leżącą. Kiedy przewożono ją do szpitala i sanitariuszom się oberwało , kiedy nazywała ich rzeźnikami. Więc nie dotyczy to tylko pracowników Domu. Czy jest taka zawsze, nie bywają nieraz przyjemne chwile, kiedy stara się zachować pozory swej wielkości , jak to było z okazji urodzin, kiedy kazała zamawiać torty, nie mając pieniędzy i znaczne zadłużenie w stosunku do Domu. W ubiegłym tygodniu na Facebooku napisała do mnie opiekuna jednego z Domów mająca tam swój profil, z Grupy "Pomagajmy-Skutecznie" z pytaniem, co ma robić ?, ponieważ została uderzona przez Mieszkankę i ma luźne zęby, które będzie musiała prawdopodobnie usunąć. Odpowiedź była prosta zgłosić wypadek przy pracy. Ten fakt właśnie zainspirował mnie, aby zmierzyć się z tym tematem. Zmierzyć, bo na pewno nie będę w stanie ze względu na różnorodność sytuacji całkowicie go wyczerpać. Bo mieszkanka upośledzona intelektualnie, to chora osoba. U mnie w Domu, Mieszkaniec może i niekiedy wykazujący stany pobudzenia uderzył Terapeutkę w twarz, aby wiedział, a on to dobrze rozumie, że zrobił coś, co może być karalne, wezwano Policję. Lecz Terapeutka wykazując znaczną empatię i zrozumienie zagrożeń jakie niesie ta praca, odstąpiła od wniesienia oskarżenia. Czy, to dobrze, czy źle? nie wiem nie jestem w stanie na dzisiaj odpowiedzieć na, to pytanie. , zależy jak na to patrzeć. I wyważyć, ile w tym było celowego działania a ile choroby. I tak naprawdę ,czy kara , którą otrzyma czegoś go nauczy i czy coś zmieni. Może ktoś zapytać, co on chciał osiągnąć poruszając ten temat. Powiem szczerze chciałem zasygnalizować, że praca w pomocy do łatwych nie należy. To, że na słowo dziękuje, przepraszam niekiedy trudno się doczekać , tak naprawdę, nie liczyć, choć włoży się w wykonywaną prace wiele serca, ale ta praca jest także niebezpieczna. A, czy należy się bać ja wykonywać?. Powiem nie, bo gdybyśmy się bali, to  kto ja by wykonywał. Jest ona tak potrzebna. Można powiedzieć jak taka niebezpieczna i niewdzięczna, to po co się do niej angażują. Tu także jest prosta odpowiedź, bo chcą pomagać innym ludziom. A piszę to po, to aby uzmysłowić tym, którzy czytają te teksty, a nie są związani z pomocą społeczną  tym, którzy dokonują niekiedy bardzo surowo nas oceniają, że ta praca do łatwych nie należy i za darmo tych naprawdę drobnych pieniędzy na wypłatę nie bierze. A tym, którzy zadają niekiedy , szczególnie w mediach słynne już pytanie: Gdzie była pomoc społeczna?- odpowiedzieć ,że ona jest. Tylko pracują w niej ludzie, którzy mogą mieć niekiedy chwile słabości. Bo ta słabość jest, każdemu człowiekowi przypisana. I może go zawsze chwycić, w tej całej zagmatwanej rzeczywistości , w której pracuje. Gwoli sprawiedliwości , trzeba stwierdzić ,że wiele naszych podopiecznych, czy Mieszkańców, to "kochane osoby", dla których warto pracować. Zapraszam Was drodzy czytelnicy , których z tygodnia na tydzień przybywa do dyskusji. Piszcie i opisujcie swe trudne przypadki w pracy, zabierajcie głos w własnym imieniu i kolegów i koleżanek. Zapraszam i za niedoskonałości w opisaniu naszej pracy z góry przepraszam.m.f.

 

  • http://s2.manifo.com/mf/image/mf-avatar.pngAnetta0:31, 11 października 2013

Hmm.Trudny zawód i na pewno dla ludzi z powołaniem.Często zastanawiam się w jakiej grupie na starość(jeśli dożyję)ja będę.Boję się takiej zgorzkniałości, ale tak sobie myślę że czasami to życie nam tak dowala że robimy się właśnie tacy trudni.Może to taka forma ucieczki?
Przede mną pierwsze zajęcia w Domu Pomocy.Tyle osób w jednym miejscu z całym wachlarzem osobowości. Zastanawiam się, czy nie stchórzę. Bardzo lubię ludzi, lubię ich obserwować, słuchać, ale dał mi Pan teraz do myślenia. Jak ja zachowam się w takich "warunkach ekstremalnych" jak Pan opisał? A może na dzień dobry taki sprawdzian jest najlepszy? Aneta.

  • http://s2.manifo.com/mf/image/mf-avatar.pngAutor6:04, 11 października 2013

Naprawdę, nie miałem zamiaru Pani Przestraszyć, ta praca jest piękna , dająca wiele satysfakcji. I z niej trzeba czerpać siły do pokonywania takich właśnie sytuacji.A to, że opisałem te trudne sytuacje?, na pewno nie miało służyć straszeniu kogokolwiek, lecz uzmysłowieniu każdemu, kto podejmuje się tej pracy, ze co może go spotkać, ale nie musi.I tak naprawdę jak ma się serce w tym miejscu co powinno, lubi się i kocha ludzi nie należy się niczego obawiać.Dając serce może nie zawsze otrzymuje się je s powrotem, ale w zdecydowanej większości. Głowa do góry Pani Anetto, a przekona się Pani ,że to co napisałem , to może a nie musi wystąpić,i wcale nie jest tak źle. Powodzenia i czekam na Pani refleksje z pracy.Pozdrawiam.

 

« powrót

Dodaj nowy komentarz