Wyszukiwarka

Czy prywatne znaczy lepsze?. Prywatne pensjonaty, weryfikuje życie. Moje refleksje na przykładzie z życia wziętym.

2014-04-05 13:04:23, komentarzy: 0

 

                  W moim kolejnym Blogu, podejmuję temat, który od ubiegłej niedzieli, bardzo mnie irytuje. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, bo to   ważne , nie jestem przeciwnikiem prywatnych placówek opiekuńczych. Wiele z nich działa bardzo dobrze i zgodnie z prawem. Są  jednak takie, które nie spełniają wymogów architektonicznych oraz kadrowych. A zatrudnionej kadrze, brak podstawowej wiedzy z zakresu opieki nad osobami niepełnosprawnymi. Zaznaczam to, aby żaden prywatny dom opieki spełniający standardy nie poczuł sie urażony. Dobre działanie jest naszym wspólnym interesem, tak prywatnych jak i samorządowych placówek. Ponieważ podmiotem naszego działania jest człowiek. A to jest dobro najważniejsze.
Sprawcą tego tematu jest  niedzielny telefon od  kolegi, który umieścił swego ojca w prywatnym domu opieki. Oczywiście, byłem bardzo ciekaw, jego opinii o sprawowanej tam opiece. Ojciec , jest bowiem chory na chorobę Alzheimera. Choroba ta o czym piszę w moich poprzednich tekstach posiada różne oblicza. Nie jest to na pewno choroba psychiczna.  Jest chorobą wieku starczego. Nie ma, jednak przeciwwskazań co do kierowania takich osób, do domów dla osób w podeszłym wieku, czy przewlekle somatycznie chorych. Oczywiście, opieka nad osobą chorą na tę chorobę wymaga szczególnej troski o podopiecznego, a przede wszystkim serca. O wiedzy już nie wspomnę. Tylko jak czytam w ofercie wspomnianego wyżej prywatnego „domu”, że "dom" posiada wykwalifikowaną do opieki nad osobami starszymi kadrę, to nie powinienem mieć wątpliwości co do kwalifikacji i wiedzy z zakresu opieki nad osobami w wieku podeszłym.
Tyle tytułem wstępu, a teraz przejdę do istoty sprawy. Zdecydowana większość tych "domów", to placówki nie podlegające żadnej kontroli z zakresu przygotowania obiektu, zatrudnionej kadry, ilości tej kadry . Zgodnie z Art. 67. 1. Ustawy o pomocy społecznej "Działalność gospodarcza w zakresie prowadzenia placówki zapewniającej całodobową opiekę osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub osobom w podeszłym wieku może być prowadzona po uzyskaniu zezwolenia wojewody". Ile tak naprawdę Domów je posiada?. Warunkiem rejestracji jest, bowiem spełnianie między-innymi standardów wymienionych w Art.68 Ustawy.
Nikt z rodziny  przyszłego podopiecznego takiego domu, tego nie sprawdza, a powinien, pierwsze co zrobić, to zapytać , czy placówka jest wpisana do Rejestru Wojewody?, bo inaczej tak naprawdę działa nielegalnie i bez jakiejkolwiek kontroli o bezkarności już nie wspomnę.
A wystarczy spojrzeć na strony internetowe, reklamujące Domy, czy reklamy w prasie. Na wielu szukałem i nie znalazłem informacji , która uwiarygodniałaby placówkę, że jest wpisana do rejestru Wojewody pod Nr......... Najbliżsi starszych osób nie muszą oczywiście o tym wiedzieć. Wystarczy spojrzeć także na galerie zdjęć, aby stwierdzić, że placówki nie są przygotowane do opieki nad osobami starszymi z reguły niepełnosprawnymi. Schody, brak wind, brak poręczy czy osprzętu dla niepełnosprawnych w łazienkach. Kiedy analizowałem niektóre placówki po zdjęciach, stwierdziłem, że są nieprzygotowane do opieki nad osobami leżącymi. Piękne hotelowe pokoje, ale łóżka czy tapczany jak w rodzinnym Domu lub Hotelu. Czyżby o czym nie piszą w ogłoszeniach, czy reklamach, że są to placówki dla zdrowszych , chodzących miłych, bezproblemowych staruszków. Jedna z placówek informuje o tym w czasie bezpośredniego kontaktu. Inne, po prostu nie przyjmują lub zastrzegają sobie możliwość rozwiązania umowy. Dlatego pytam jak to ma być?. Dopóki chodzi, to się, nim zajmują , a jak rozchoruje się i położy, to co?. Oczywiście, odpowie się rodzinie; starajcie się o Dom Pomocy Społecznej, bo w tym Domu nie ma możliwości rozwiązania Umowy , bo takowa nie istnieje a zatem pozbycia się mieszkańca. Ja się na, to nie zgadzam, starsze osoby, to nie przedmioty, nie wolno ich przestawiać z domu do domu, bo komuś się to nie opłaci. Tak, bardziej chory więcej kosztuje. A ceny trzeba mieć konkurencyjne. Nie oszukujmy się prywatne domy, czy pensjonaty, to nie instytucje charytatywne. Jak ktoś zainwestował, to chce zarabiać. I ja się z tym zgadzam, ale w poszanowaniu człowieka. Złotówki nie mogą przysłaniać normalnych relacji człowiek pomagający, a człowiek potrzebujący pomocy.
I wrócę do problemu kolegi, który liczył, że oddał ojca do reklamującego się fachowym personelem pensjonatu. Nic z tego. O fachowym personelu zapomnij. Jeśli brak, im wiedzy o podstawowych zachowaniach starszego człowieka z chorobą Alzheimera, to trudno nazwać fachowym. Wiadomo, że taka osoba po pierwsze musi być dobrze ustawiona lekowo, po drugie ma prawo być po znalezieniu się w nowym nieznanym otoczeniu pobudzona. Nie agresywna, a pobudzona, niefachowemu personelowi może się wydawać ,że to agresja. Tak właśnie było i dzwoniąc do mnie prosił, pomóż, bo rozwiążą umowę i każą mi ojca zabrać, a nie mam, gdzie. Ja wiem, gdzie by mu pomogli, w każdym Domu Pomocy Społecznej. Tylko, że tam są kolejki. A procedura umieszczania trwa dłużej. Prosiłem go, aby wytłumaczył personelowi ,że to normalne, okres adaptacji może tak wyglądać. Nic, to jednak nie pomogło, liczyłem, że to niedziela i niema właściciela na miejscu, że on  jest fachowcem i znajdzie rozwiązanie tej sytuacji. Myliłem się niestety, na drugi dzień właściciel oświadczył,  że ojciec odbiega od pozostałych i ma go zabrać. Pozwalała jej na, to zawarta umowa. I co robić dalej. W drugim "domu", powiedziano ,że chętnie, ale oni przyjmują sprawnych, samodzielnych. Po szybkich poszukiwaniach, znalazło się miejsce w zakładzie opiekuńczo -leczniczym w innym mieście, pełnopłatne oczywiście. Okazało się, że synowi i synowej, mokry po ramiona ojciec pozwolił się przebrać i przewieźli go w nowe miejsce. I tu zaskoczenie, brak domniemanej „agresji”, w kontakcie z nowym personelem, tylko że z właściwym podejściem. Super jak to twierdzi kolega opieka. Nikt tam nie narzeka na chorego ojca , a minęło już kilka dni. A kolega stwierdził, że ojcu tak naprawdę nie są potrzebne luksusy, które akurat tam były względne i plazma na ścianie. Jemu potrzebne jest właściwe podejście , fachowego personelu i, po prostu trochę serca. Teraz może spać spokojnie , bo wie, że ojciec ma dobrą opiekę.
Dlaczego  to piszę?, bo tak naprawdę nikt, dopóki coś się nie wydarzy nie sprawdza, czy te prywatne "domy" mają zezwolenia i są pod kontrolą nie tylko służb sanitarnych, ale i służb Wojewody. A co będzie jak obecnie zamieszkali w tych prywatnych domach, się zestarzeją, będą mniej sprawni i bardziej chorzy. Czy wypowie się, im umowę?. Oby tak nie było. Przecież, to ludzie nie przedmioty. Zacznijmy, więc egzekwować prawo, tak jak, to się robi w stosunku do domów prowadzonych przez samorządy. Ja tylko proszę o równe traktowanie wszystkich podmiotów, pracujących, tak jak, to mówi ustawa z ludźmi niepełnosprawnymi, przewlekle chorymi lub osobami w podeszłym wieku. I apeluję do tych z jednych i drugich domów zgodnie z moim powiedzeniem, taki dom, pensjonat "to nie fabryka", my nie produkujemy przedmiotów, my pracujemy z ludźmi, może nam się wydawać ,że niekiedy nie myślącymi, ale zawsze odczuwającymi, kto i jak się nimi opiekuje.(m.f)( 05.04.2014)

 

« powrót

Dodaj nowy komentarz