Wyszukiwarka

Czy w Domach Pomocy Społecznej okrada się Mieszkańców? - czy to jest możliwe w dobrze funkcjonującym Domu?.

2014-02-01 16:41:43, komentarzy: 0

 

Przyczynkiem do napisania tego tekstu, stała się autentyczna sprawa. Zaistniała w Domu Pomocy Społecznej w Młodzieszynie woj. mazowieckie. To właśnie w tym Domu prawdopodobnie dyrektorka i jej pracownice od lat okradały swoich podopiecznych. Starsi ludzie stracili pieniądze, a nawet działki i mieszkania. Księgowa wystawiała lewe faktury na ubrania i sprzęt, które zamiast do ośrodka trafiały do domów pracowników. Prokuratura zebrała dowody na przekręty warte setki tysięcy złotych. Złodziejki usłyszały zarzuty.
Postanowiłem prześledzić co na ten temat, napisały powiedziały media do chwili obecnej , na tym etapie śledztwa. Skłonił mnie do tego fakt ,że na kanwie istnienia przestępczej grupy w tym Domu, wyciąga się wnioski ,że praktycznie tak jest wszędzie. A jak jest to my pracownicy, dyrektorzy wiemy sami najlepiej. Jednak nie przyjmiemy nigdy, aby idąc za przyczynkiem grupy, która działała w jednym z Domów, rozciągać odpowiedzialność na pozostałych dyrektorów i pracowników. Ponieważ napisać coś, powiedzieć , oskarżyć jest łatwo, tylko w tych sprawach wszystko trzeba udowodnić. I należy, to zrobić. Jak w każdej grupie zawodowej znajdą się zawsze czarne owce, które widząc okazję pozwolą sobie na zadziałanie na szkodę podopiecznych , pracowników dla osiągnięcia własnych korzyści. Przyczyną takiego stanu jest fakt nieprzestrzegania, ustawy o finansach publicznych, rachunkowości, nie istnienia lub nieprzestrzegania instrukcji, procedur , które powinny funkcjonować w każdym Domu. Czytając niektóre tytuły, dyrektorka okradała......., twierdziłem na wstępie, że jest to niemożliwe, aby robiła to ona sama. Znam, bowiem funkcjonowanie Domów od podszewki i wiem ,że sam Dyrektor nie jest w stanie tego zrobić. I, to jest główna zaleta całego systemu funkcjonowania Domów, że decyzje dyrektora są weryfikowalne, przez pracowników, Mieszkańców oraz ich rodziny. Dlatego też wiedziałem ,że musiała tam działać cała grupa przestępcza, której członkowie rozmieszczeni byli w strategicznych dla tego celu miejscach. Księgowość, Dział Opieki, PCPR. I, jeśli prokuratura udowodni, im te przestępstwa, to w imieniu całego środowiska pracowników Domów Pomocy Społecznej, liczę że zostaną oni przykładowo ukarani , tak jak przewiduje Kodeks Karny. Dla takich osób nie powinno być litości i taryfy ulgowej. Tym bardziej, że działali w takim szczególnym obszarze ludzkiego istnienia. Nie zgodzę się, jednak na rozciąganie odpowiedzialności, co w naszym kraju tak lubimy robić na całą grupę zawodową i wszystkie Domy. A w przypadku, kiedy okaże się , oby tak było w co nie za bardzo wierzę, że przestępstwa nie było, aby Ci co o, nim pisali napisali ,że tak nie było. Bo skazać kogoś jest bardzo łatwo, ale napisać potem, że zarzuty się nie potwierdziły napisać trudniej. Znam takie przypadki, np. kolegi Dyrektora, nieżyjącego już niestety, zginął w czasie wykonywania obowiązków w wypadku samochodowym, którego z wielkim rozgłosem wyprowadzano w kajdankach, a późnej po szczegółowym śledztwie uniewinniono z zarzutów, I został dyrektorem Domu w innym Powiecie wygrywając konkurs. Zginął w drodze powrotnej po odwiezieniu własnym samochodem pracowników na szkolenie. Drugim przykładem oskarżeń, było prawdopodobne znęcanie się nad Mieszkanką w Domu Pomocy Społecznej, polegające na zabezpieczeniu jej, aby nie spadła z wózka. Po reportażach telewizyjnych, prasowych, wszyscy wiedzieli co złego się w tym Domu działo. Pamiętam na paskach programów informacyjnych napisy np. "Terror" w DPS. Po prokuratorskim śledztwie oprócz mediów lokalnych nikt nie napisał, powiedział , że prokuratura nie doszukała się znamion przestępstwa. Jaką szkodę wyrządziło, to całemu środowisku nie da się opisać, nie mówiąc już o pracownikach pracujących w ciągłym stresie. To były, jednak przykłady, na dobre zakończenie sprawy. Wcale nie musi być tak w tym przypadku. Wielce prawdopodobne ,że on się potwierdzi. Tylko jak z mego rozpoznania artykułów prasowych i internetowych wynika nie chodziło tylko o okradanie staruszków, ale także i pracowników. Podejrzewam, że wielkość środków bardziej uszczupliła kieszenie pracowników, bo Mieszkańcy nie dysponują tak znacznymi zasobami finansowymi. Należy zadać sobie pytanie, dlaczego?, to wyszło po zwolnieniu jednego z pracowników , jak donoszą media. ?, Strach?. Pisze się w tej sprawie o przewłaszczeniu majątku, od otępiałych Mieszkańców. Mogę zadać pytanie, a gdzie był Notariusz?, do jego obowiązków należy stwierdzenie, czy domaganie się udowodnienia ,że osoba zbywająca majątek , szczególnie na rzecz pracownika Domu jest w pełni zdolna do podejmowania czynności prawnych. Pytać możemy dalej, gdzie byli pracownicy Domu, którzy widocznie w ślepo podpisywali odbiór premii, gdzie były rodziny Mieszkańców. To jest nowy Dom, w nim według obowiązujących standardów powinny być opracowane procedury postępowania w każdym przypadku. W tym Procedura depozytów, dokonywania zakupów i rozliczania ich, procedura zakupu leków. Powiem, że zawiodły kontrole, szczególnie ta ostatnia przeprowadzona przez Inspektorów Wojewody. Fakt, że mogła nie sprawdzać finansów placówki, ale, musiała skontrolować, sposób i jego realizacje zabezpieczenia środków majątkowych i pieniężnych Mieszkańców Domu. To co się stało powinno w czasie tej kontroli wyjść. Inspektorzy Wojewody sprawdzają, bowiem stosowanie zapisów Rozporządzenia o funkcjonowaniu Domów. A w, nim jest zapisany obowiązek zabezpieczenia majątku Mieszkańca. Nie dalej jak wczoraj odwiedziła mnie córka, jednego z Mieszkańców, który zmarł 2005 roku, ponieważ odebrała z Sądu informację ,że ma się zgłosić po odbiór pewnej ,a dla niej znacznej kwoty. Oczywiście, z udowodnieniem prawa do spadku. Była bardzo zdziwiona, skąd się te pieniądze wzięły. Oczywiście, były to pieniądze , które pozostały na koncie depozytowym jej ojca po śmierci. My nie mogąc ustalić miejsca jej zamieszkania, wystąpiliśmy do Sądu o przekazanie ich do depozytu Sądowego. Sąd po ustaleniu adresu podjął ostateczną procedurę. I tak powinnyśmy działać, nakłada na nas ten obowiązek, Karta Etyki Pracownika Domu Pomocy. Może i jest to męczące, że tworzymy wciąż nowe procedury i instrukcje, praktycznie na wszystko, ale to się opłaca. Jeśli według nich działamy mamy czyste ręce i sumienia. Dlatego nie mogę się zgodzić z rozciąganiem podejrzeń na wszystkich Dyrektorów i pracowników. Ponieważ znawców działania domów szczególnie ich działki finansowej jest jak ten Pan, który w komentarzu do jednego z artykułów na ten temat napisał: "sj 2014-01-23 (11:55) W każdym domu pomocy społecznej emerytury i renty są w 100% przejmowane przez prowadzących, choć powinny być tylko w 75%. Kwoty są potem "przeznaczane" na różne "wydatki" i tak rozchodowane. O innych systemach nie wiem, ale to co opisuję, to pewniak.". No właśnie pewniak, a dom otrzymuje tak naprawdę od ZUS, czy Krus tylko zgodnie z ustawą nie 70 a 65 % dochodów, a pozostałą kwotę dopłaca Mieszkaniec po otrzymaniu 35 % od listonosza lub na konto. Pozostałe pieniądze w praktyce, są zabezpieczone na koncie depozytowym, jeśli mieszkaniec wyrazi pisemną   zgodę, jest w jego posiadaniu lub posiadaniu rodziny, jeśli Mieszkaniec upoważni notarialnie członka rodziny. Nie jest to wszystko takie proste, jednak tych znawców, którzy nigdy w domach nie pracowali, nie byli, jest wielu. Oni kształtują opinie o nas , pracownikach Domów i słusznie, ale jeśli jest to oparte na prawdziwych przesłankach, a nie takich jak zacytowałem wyżej. I dobrze kontrola wewnętrzna, zewnętrzna, opinie społeczna muszą być, a my musimy być, na co dzień profesjonalni w działaniu. Nie liczmy ,że wszyscy we wszystko nam uwierzą na słowo, przestrzegajmy przepisów, procedur, przeprowadzajmy Kontrole Zarządcze, to będziemy mogli spokojnie spać. Co wcale nie oznacza, że też "możemy być nazywani złodziejami". Ale, to już takie ryzyko zawodowe. I domagajmy się surowego karania tych, którzy swym postępowaniem narażają nas i nasze Domy na różne podejrzenia.(m.f)

« powrót

Dodaj nowy komentarz