Wyszukiwarka

Czym skorupka za młodu nasiąknie, to................ .Wychowanie w rodzinie wielopokoleniowej.

2013-11-08 20:23:19, komentarzy: 0

 

Wiele sytuacji w naszym życiu kreowane jest przez obchodzenie Świąt. W Dniu Dziecka trzeba zająć się dziećmi, w dniu matki Matkami, w dniu ojca Ojcami, w dniu Babci Babciami, w dniu Dziadka Dziadkami. Wypada wówczas odwiedzić matkę ojca, babcię ,dziadka bez względu na to, gdzie są, zaprosić babcię , dziadka do przedszkola, bo Pani przygotowała program dla nich. Z tym programem wówczas odwiedzić Dom Pomocy Społecznej, bo tam jest dużo babć i dziadków, a o niektórych wnuki już dawno zapomnieli. I proszę mnie źle nie zrozumieć nie mam nic przeciwko tym bardzo wychowawczym imprezom, czy akcjom. Bo jestem pewien ,że płyną one z głębi serduszek tych małych istot , które są bardzo tym przejęte. Jak na, to nie spojrzeć jest to uczenie zawartych w programach wychowawczych szkól, czy przedszkoli treści mających na celu uczenie szacunku dla osób starszych babć, dziadków. Jednak nie zastąpi, to nauki w naturalnym środowisku jakim jest rodzina. Bo w niej właśnie ta tradycja i ten szacunek jest mało przez rodziców kultywowany. A dlaczego, należało, by zapytać? .Zmiany cywilizacyjne, spowodowały zanik lub bardzo mocne ograniczenie wychowania w środowisku naturalnym jakim jest rodzina wielopokoleniowa. A ten bardzo naturalny sposób uczenia poprzez własny przykład szacunku do rodziców, babć, dziadków, aby przynosił największe efekty. Czy, to dobrze, czy źle na pewno nie sprzyja, to wyrabianiu przez młode pokolenie szacunku do rodziców jako bliskich osób, osoby te traktuje się jako instytucje, o których należało, by pamiętać w takich dniach świąt, o których grzmią wszystkie media. A ten wyrabiany właśnie szacunek dla osób starszych w rodzinach wielopokoleniowych zaprocentuje w przyszłości. Cały czas mam w pamięci przeczytany na Blogu Onetu tekst " Opieka Domowa, czy Dom spokojnej Starości". Pokazuje on w sposób bardzo obrazowy, to o czym wspomniałem wcześniej. Przykład właśnie wielopokoleniowej rodziny , jej doświadczenia i uzyskane aspekty wychowawcze, nie instytucjonalne, a naturalne -rodzinne. Pod jednym dachem zamieszkiwali i dziadkowie, rodzice i dzieci. Rodzice pracowali dziadkowie zajmowali się wnukami, tak długo , jak tylko mogli. Pierwsza rozchorowała się babcia, później dziadek. Trzeba było się nimi zająć w domu lub istniała możliwość oddania ich do "Domu Spokojnej Starości". Rodzice, jednak zadecydowali, dziadkowie pozostaną w domu, a mama zwolni się z pracy i będzie się nimi opiekować. Jak się należy domyślać nie wszystkie obowiązki, spadły tylko na jedna osobę, pomagali wszyscy na, ile to było możliwe. Córka spłacała swój dług zaciągnięty nieświadomie wtedy , gdy sama potrzebowała pomocy, zięć za to , że go szanowali i on ich szanował, a wnuki, za to ze zajmowali się nimi, kiedy oni najbardziej tego potrzebowali. Nazwałem, to przekornie "długiem", każdy może, to nazwać po swojemu, jak chce, ale to słowo oddaje sens tego wzajemnego szacunku. Cudowny to przykład, dla dzieci. A jednocześnie dawanie czegoś co zaprocentuje w przyszłości w dalszych pokoleniach tej rodziny. Ktoś może powiedzieć ,czasy się zmieniły, są instytucje zajmujące się osobami starszymi, zapewniające profesjonalną opiekę. I mają rację, ale nie zastąpią one właśnie tego naturalnego wychowania w rodzinie wielopokoleniowej. Proszę nie rozumieć ,że ja w ten sposób potępiam tych , którzy oddają swych starszych rodziców do profesjonalnych placówek. Nie, bo nie zawsze, ta pomoc osobie starszej w warunkach domowych jest dla niej korzystna, wszystko zależy od przebiegu tej starości , która się ponoć " Panu Bogu "nie udała. Niekiedy jest to jedyne wyjście, aby ulżyć tej osobie w cierpieniach. Biorąc pod uwagę stan naszej opieki zdrowotnej. Jednak, jeśli już przekażemy naszą bliską osobę profesjonalistom, to pamiętajmy o niej nie zapominajmy i niech nam nie przypominają media o Takich dniach i konieczności ich odwiedzenia. Bo naprawdę najbardziej profesjonalna placówka opieki nad ludźmi starszymi i pracujący w niej ludzie nie są w stanie zastąpić czegoś naturalnego, czyli rodziny i kochających dzieci i wnuków. Pamiętajmy o nich nie tylko z okazji świąt i nie odwiedzajmy ich dlatego , że tak wypada, ale dlatego , że czujemy taka potrzebę. Wszystkim Babciom i Dziadkom zamieszkującym w Domach Pomocy Społecznej, życzę  aby prawdziwe wnuki i wnuczki o nich pamiętały. Te "przyszywane "odwiedzające Dom w ramach realizacji programów wychowawczych placówek niech odwiedzają Mieszkańców, których wnuki zamieszkują daleko lub nie mają ich teraz, bo nie mieli z różnych powodów nigdy. Na pewno Ci , którym dobry przykład dali rodzice nie zawiodą.
Ciekawe, czy moja ukochana wnusia będzie pamiętała o swym dziadku, a tak naprawdę, czy będą pamiętali jej rodzice , bo ona jeszcze nie wie ,że taki dzień istnieje. Zobaczymy ,czy tak się tylko mądruje w tym blogu, czy naprawdę sam nie popełniłem błędów w stosunku do własnych dzieci.

« powrót

Dodaj nowy komentarz