Wyszukiwarka

Dlaczego?. W dalszym ciągu posiadam wątpliwości, jak liczyć wskaźnik zatrudnienia w Domu Pomocy Społecznej?.

2014-01-12 16:18:02, komentarzy: 0

 

W moim tekście, opublikowanym w ubiegłym tygodniu poczyniłem pewien wstęp do dzisiejszych rozważań, które mogłyby rozwiać me wątpliwości w sprawie wskaźnika zatrudnienia. A skąd one się w ogóle u mnie pojawiły?. Przyczyna jest następująca; analizując protokoły Najwyższej Izby Kontroli Domów Pomocy Społecznej w jednym z miast, przeczytałem ze zdziwieniem, że cytuję "Zgodnie ze stanowiskiem Dyrektora Departamentu Pomocy i Integracji Społecznej Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (znak: DPS-V-074-126-1612/JŁ/08) „... w skład zespołu terapeutyczno-opiekuńczego mogą wchodzić pracownicy pierwszego kontaktu zatrudnieni w administracji lub w obsłudze , ale tylko w takim wymiarze czasu pracy, jaki poświęcają faktycznie na pełnienie tej funkcji". Jako praktyk, zajmujący się "instytucją pracownika pierwszego kontaktu" od 20 lat oniemiałem, skąd takie stanowisko?. I tu mam wątpliwości. Dlatego , zająłem sie rozbiorem słów zawartych w Rozporządzeniu, do którego odnosi sie, to stanowisko. Jakie, to słowa cytuję - "..... przy ustalaniu wskaźników zatrudnienia uwzględnia się również wolontariuszy, stażystów, praktykantów oraz osoby odbywające służbę zastępczą w domu, jeżeli pracują bezpośrednio z mieszkańcami domu; przy wyliczaniu wskaźnika udział tych osób nie może przekroczyć 30% ogólnej liczby osób zatrudnionych w zespole terapeutyczno-opiekuńczym", koniec cytatu.
Kolejny cytat-" Dom funkcjonuje w sposób zapewniający właściwy zakres usług, zgodny ze standardami określonymi dla danego typu domu, w oparciu o indywidualne potrzeby mieszkańca domu." oraz ostatni - "W celu określenia indywidualnych potrzeb mieszkańca domu oraz zakresu usług, o których mowa w ust. 1, dom powołuje zespoły terapeutyczno-opiekuńcze składające się w szczególności z pracowników domu, którzy bezpośrednio zajmują się wspieraniem mieszkańców".
I tu znaczenie słów budzi me wątpliwości i nie tylko. Jakich słów?. Chodzi mi o słowa " w szczególności", "zatrudnionych", "powołuje" i "wskazanych". Wg. prawników nie ma ustawowych definicji w zasadach techniki prawodawczej jak należy rozumieć słowa zawarte w aktach prawnych. Takie słowa trzeba rozumieć, tak jak w życiu codziennym, definicja słownikowa obowiązuje. Słowo w "szczególności" wg Słownika Języka Polskiego, W. Doroszewskiego oznacza «szczególnie, zwłaszcza», natomiast w Słowniku Synonimów znajdziemy: jak też, między innymi, w tym także. I, gdyby zastosować zamiennie jeden z tych wyrazów, zapis w rozporządzeniu, zyskał by zupełnie inne znaczenie. Może się czepiam tych słówek, ale o ile było, by prościej, aby Pan Minister wydając ostatnie Rozporządzenie usunął z tego zapisu słowo "w szczególności" i sprawa byłaby rozwiązana, a ja nie miał bym wątpliwości. Kolejne słowa "zatrudnia i powołuje". Jeśli" zatrudnia", to do działu terapeutyczno opiekuńczego, wynikającego ze struktury organizacyjnej Domu. Do Zespołu Terapeutyczno-Opiekuńczego, który jest ogniwem do realizacji zadań Domu to" powołuje". W tej kwestii w pełni zgadzam się z Panią Zuzanną Grabusińską, Autorką Książki Domy Pomocy Społecznej w Polsce wydaną w Warszawie przez Instytut Rozwoju Służb Społecznych w Warszawie w 2013 roku.( dodam pracownika Departamentu, który zajął takie stanowisko). Pani Zuzanna Grabusińska pisze na stronie 90: Kim jest pracownik pierwszego kontaktu? Jest, to osoba wyróżniająca się kwalifikacjami i umiejętnościami, które ułatwiają jej pełnić tą rolę. Dlatego wydaje się zasadnym wybór takiej osoby z personelu pracującego, na co dzień bezpośrednio z mieszkańcami. Preferencja ta nie wyklucza, jednak udziału w pełnieniu tej funkcji, przedstawicieli zawodów tzw. pionu techniczno- administracyjnego, jeśli są to osoby preferowane przez mieszkańców (Jednak powinny być, to raczej pojedyncze przypadki, a nie reguła).
Pracownik pierwszego kontaktu powinien być nie tylko łącznikiem między mieszkańcem, a pozostałymi pracownikami, ale również jego adwersarzem. Codzienne kontakty z mieszkańcem powinny mu umożliwić sprawne prowadzenie indywidualnego planu wsparcia, w którym planowane są działania na najbliższy okres, a także dokonywania bieżących korekt, które wynikają ze zmiany zdania mieszkańca lub dokonanej obserwacji, czy sugestii bądź zaleceń specjalisty". Po tym cytacie pojawia się uwaga wynikającą z praktyki, Autorka mówi o codziennych kontaktach, z czym się z nią w pełni zgadzam. Piszę o tym zresztą na Mojej Stronie, kiedy mówię o czasie pracy ,w Domu Pomocy Społecznej. Narażę się pewnie znacznej grupie pracowników Domów ( za wyjątkiem mojego), mówiąc że najlepszy z punktu widzenia czasu pracy, przy pełnieniu funkcji pracownika pierwszego kontaktu jest system 8 godzinny, bo wówczas istnieje przynajmniej cień szansy na codzienne spotkania. Niestety, w większości Domów obowiązuje 12 godzinny system pracy, daje on dni wolne, i to niekiedy w zależności od ułożonego grafika nawet mogące trwać do 7 dni. I co wówczas z Mieszkańcem?. Wówczas Mieszkaniec i niekiedy jego rodzina pozbawieni są kontaktu z najważniejszą osobą w życiu Mieszkańca Domu. Dlaczego wiec Ministerstwo mówiąc "A" nie mówi "B" i w Rozporządzeniu nie wskazuje systemu pracy pracowników. Nie chce, czy nie może?. Nie wskazuje , więc pozwala na nierealizowanie swych Rozporządzeń. A w tym kontekście pracownicy administracji i obsługi, będący na terenie Domu codzienne mają i korzystają z szansy spotkań z Mieszkańcem, który go wybrał tym górują nad pracującymi w systemie 12 godzinnym pracownikami działu np. Opiekuńczo-Terapeutycznego. Dlatego mam wątpliwości. Jest, to tym bardziej istotne, że w wielu publikacjach i wypowiedziach, podkreśla się tworzenie rodzinnej atmosfery domu, tej faktycznej, a nie deklarowanej, czego jestem wielkim orędownikiem. Taki Dom udało mi się kiedyś zbudować i kilkanaście lat prowadzić i do tego zmierzam w obecnym. Domu rodzinnego nie da się prowadzić , eliminując lub umniejszając komukolwiek z tej rodziny. Podobnie jak w domu rodzinnym, kiedy będziemy traktować jednego z członków rodziny, inaczej, lekceważąco, to czy ta rodzina będzie szczęśliwa. Jestem pewny na pewno nie. W prawidłowo funkcjonującym Domu, pracownik każdego działu oraz Mieszkaniec znają się bardzo dobrze i nawzajem sobie pomagają. Czytałem w wypowiedziach na forum pracowników domów, wypowiedzi, w których oni potwierdzają me słowa. Zaprezentuję te wypowiedzi w kolejnym Blogu, prezentując spojrzenia, rolę pracownika pierwszego kontaktu przez pracowników Domów na forach internetowych. Jeśli w tak rygorystyczny sposób podchodzić będziemy do wskaźnika zatrudnienia, to w bardzo istotny sposób sformalizujemy  Dom. Wówczas to będzie instytucja, a nie Dom. A, gdzie poszanowanie praw Mieszkańca, które należy, traktować na równi z Konstytucyjnymi, ponieważ z Konstytucji one wypływają. Ograniczyć je i zabronić wyboru ulubionego pracownika, bo nie osiągniemy wskaźnika. Dla mnie jest to niepojęte, ponieważ mocne sformalizowanie instytucji pracownika „pierwszego kontaktu ”, może tylko zaszkodzić w pełnieniu tej bardzo ważnej roli przez pracownika domu. Pracownik „pierwszego kontaktu”, jest jednym z najważniejszych ogniw, całego procesu realizacji indywidualnego planu wspierania mieszkańca. Nie należy zapominać , że „pracownik pierwszego kontaktu" , jest jednocześnie pracownikiem Domu , dla którego ze stosunku pracy przypisane są, także inne ważne obowiązki. Musi on być, jak to piszę na Mojej Stronie doskonałym organizatorem. Ponieważ musi tak zorganizować sobie pracę wynikającą ze swych obowiązków ; opiekuna wykonującego, także czynności dla wszystkich Mieszkańców, pracownika socjalnego, wykonującego zgodnie z Rozporządzeniem obowiązki przynajmniej dla 50 Mieszkańców, fizjoterapeuty, psychologa, aby wygospodarować czas dla swego Mieszkańca. Odnoszę niekiedy wrażenie czytając takie interpretacje, że pracownik pierwszego kontaktu wykonuje swe czynności wynikające z jego zadań, a pozostałe czynności przy Mieszkańcach wykonują przysłowiowe "wróbelki." I tutaj kolejny punkt, świadczący o tym, że pracownika bezpośrednio zajmującego się wspieraniem, a pracownika administracji i obsługi nie różni, jeśli chodzi o czas mogący poświęcić tej roli nic. I tak znajdę jeszcze wiele argumentów, aby udowodnić, że nie zapisanie czegoś w akcie prawnym, a później interpretowanie go może przynieść wiele niepotrzebnych nieporozumień i rozbieżności w interpretacjach. Na szczęście, z jednej strony , to stanowisko trudno znaleźć, aby zapoznać się z jego treścią . A jak się, wtedy do niego dostosować. Analizując protokoły kontroli po 2008 roku, Najwyższej Izby Kontroli oraz Inspektorów Wojewody znalazłem zastosowanie tej interpretacji bardzo rygorystyczne w dwóch Województwach, i to jednocześnie w kontrolach NIK, jak i Wojewody. W pozostałych województwach , nie wyczuwa się ducha tego Stanowiska Departamentu. A oto przykład. Protokół kontroli problemowej przeprowadzonej w dniach.................2011 roku (, czyli 3 lata po wydaniu Stanowiska Departamentu.)w Domu Pomocy Społecznej w........................... Kontrole przeprowadził zespół inspektorów Oddziału...............Urzędu Wojewódzkiego w .................... Dom Posiada jak wynika z zapisów protokołu Zezwolenie na czas nieokreślony. W części dotyczącej członków Zespołu Inspektorzy napisali co następuje......"każdy z Mieszkańców ma wyznaczonego pracownika pierwszego kontaktu według zasady, iż to mieszkaniec sam dokonuje wyboru takiej osoby. Dlatego tez często pracownikiem pierwszego kontaktu jest osoba spoza personelu terapeutyczno -opiekuńczego. Wobec takiego faktu, Dyrektor DPS podjął działania mające na celu włączenie personelu z poza działu opiekuńczego do Zespołu Terapeutyczno-Opiekuńczego jako członków tego Zespołu. Jednocześnie dokonał stosownych wpisów w zakresy czynności tych pracowników dot. pełnienia funkcji pracownika pierwszego kontaktu. Wszystkie te osoby ukończyły kursy-szkolenia "Pracownik Pierwszego Kontaktu"". Przytoczę także kolejny przykład tym razem Kontroli NIK, z 2010 roku , z innej gdzie napisano co następuje:" Do obliczenia wskaźnika uwzględniono, oprócz etatów pielęgniarek, opiekunów, pracowników socjalnych, pełny etat dyrektora, kierowcy – zaopatrzeniowca i p.o. kierownika Sekcji Żywienia. NIK przyjmuje do wiadomości wyjaśnienia Pana Dyrektora, którego zdaniem nie istnieje pełny, zamknięty zakres czynności osób wchodzących w skład zespołów terapeutyczno – opiekuńczych. Pan Dyrektor wyjaśnił , że etaty pracowników (w tym m.in. kierownika  Sekcji Żywienia, dyrektora oraz kierowcy – zaopatrzeniowca) zostały wliczone w pełnym
wymiarze czasu pracy do ustalenia wskaźnika zatrudnienia, ponieważ cały zakres czynności realizowany przez ww. pracowników jest związany z szeroko pojętą realizacją indywidualnych planów wsparcia mieszkańca ". Jak wynika z przytoczonych przykładów zajęte przez Departament stanowisko, nie jest ogólnie znane. I mam pytanie, jak maja je stosować. Pomimo usilnych starań, w sieci nie udało mi sie znaleźć tego stanowiska. Ale, to nie kończy sprawy, dalej w mych Blogach będę chciał rozwiać swe wątpliwości. Obiecałem, że w kolejnym Blogu powrócę do tezy, że zadane przez Leonarda Weimanna, w swej publikacji w Pracy Socjalnej nr 2/2000 pytanie , jest w dalszym ciągu aktualne, ponieważ i ten tekst nie odpowiedział jednoznacznie na pytanie - Pracownik Pierwszego Kontaktu. Kto, to taki?. Pozostaje wiec dalej szukać odpowiedzi. Aby nie było wątpliwości jestem , zdeklarowanym przeciwnikiem wykreślenia wskaźników z Rozporządzenia, a jedynie zwolennikiem precyzyjniejszych zapisów. Piszę to , ponieważ jest coraz więcej zwolenników nie określania w Rozporządzeniu wskaźników zatrudnienia. Wynika, to z innych przyczyn, także tych o których pisała Pani Zuzanna Grabusińska, cytuję "Obecnie domy pomocy społecznej stały się poniekąd zakładnikami wypracowanych i wdrożonych standardów, których utrzymanie niesie za sobą określony koszt. Tarapaty finansowe części samorządów sprowadzają się do ich rozwiązywania kosztem domów pomocy społecznej. W związku z tym coraz mniej realny staje się proces zmniejszania ich wielkości i eliminowania z przestrzeni publicznej jednostek, w których mieszka kilkaset osób, eliminując jeden z podstawowych czynników ich „instytucjonalnego” charakteru na rzecz bardziej przyjaznych mieszkańcom rozwiązań. Wręcz przeciwnie coraz częściej słyszy się głosy „o konieczności obniżania standardów z argumentacją finansową w tle -, bo nas na to nie stać”. To bardzo niebezpieczny moment dla funkcjonowania domów pomocy społecznej, w którym dosyć łatwo można zaprzepaścić dorobek ostatnich dwudziestu lat pozytywnych przeobrażeń i cofnąć się w ich rozwoju do lat siedemdziesiątych, czy osiemdziesiątych ubiegłego stulecia". W pełni podpisuję się pod tymi słowami. Za tydzień ciąg dalszy.(mf).




« powrót

Dodaj nowy komentarz