Wyszukiwarka

Dom Pomocy Społecznej to przede wszystkim ludzie.

2013-10-19 15:09:59, komentarzy: 0

 

Tekst ten jest podsumowaniem dyskusji jak się toczyła na Facebooku w grupie Pomagajmy - Skutecznie nad pracą jednego z Domów. Jedna z koleżanek opublikowała treść listu, który otrzymała z kolei od swej koleżanki. W skrócie można powiedzieć problemy tam są dwa. Jeden, to traktowanie Mieszkańców przez kierowniczkę działu , krzyk, zamykanie na dzień drzwi do pokojów, aby tam nie wchodziły tylko chodziły na terapię. Odchudzanie mieszkańców itp. oraz drugi problem, to postawa Dyrektora Domu. Powiem, że po zapoznaniu się z tym listem stwierdziłem horror w de peesowskim wydaniu. Nadający się do natychmiastowej interwencji. Ale jak to zrobić, kiedy , nie znamy lokalizacji tego Domu, ponieważ pracownicy boją się go ujawnić w obawie przed konsekwencjami lub co gorsze utratą pracy. Po opublikowaniu przetoczyła się dyskusja i do niej chciałbym się ustosunkować korzystając z własnych doświadczeń. Padło, bowiem od niektórych osób wiele mocnych słów. Wymagają one komentarza . Stąd zrodził się tytuł tego bloga. Bo każdy Dom Pomocy, to ludzie. Patrząc na niego jako na instytucję, to dwie zależne od siebie grupy, pracownicy zależni od mieszkańców, bo bez nich nie mieliby pracy oraz mieszkańcy zależni od pracowników, bo potrzebują ich pomocy. Według przepisów, bowiem mieszkańcy Domów wymagają całodobowej opieki. Jeśli jest to instytucja, to są i dyrektorzy , kierownicy i pracownicy. W zależności jak pracują oraz na typ Domu wiele zależy także od samych Mieszkańców. Dom Pomocy jest specyficzną instytucją, może nią kierować człowiek o każdym zawodzie, ważne, że ukończył specjalizację z zakresu organizacji pomocy społecznej. I co do tej specjalizacji , kiedy ją wprowadzono przywiązywano bardzo dużą uwagę, aby ona naprawdę przygotowywała do pracy w Domu Pomocy. Ja akurat miałem, to szczęście kończenia jej w Białobrzegach, poziom był bardzo wysoki. Jedna z osób, z którą tam miałem zajęcia i którą bardzo cenię za przemiany i uczłowieczenie naszych domów jest wśród znajomych strony Pomagajmy -Skutecznie. Chodzi, mianowicie o Panią Staręgę - Piasek. Ale co się stało później organizację tych specjalizacji powierzono wyższym uczelniom, gdzie niekiedy zajęcia pozwoliły na dorobienie wykładowcom do skromnej pensji. Zabrakło wśród nich praktyków , takich z jakimi ja miałem do czynienia. Nie wspomnę już o darmowych specjalizacjach organizowanych przez Uczelnie z funduszy unijnych. Pozom dla mnie w stosunku do Białobrzegów, niski. Nie o to chodziło twórcom reformy Domów. Dlatego też , zdarzają się Domy , którymi kierują amatorzy, nie rozumiejący swej Misji. Stąd takie przypadki. Jeśli do tego dodamy inne przesłanki , które decydują o powołaniu dyrektora zapewne nie merytoryczne, to taki jak ten opisany efekt murowany. Jak do tego dojdzie na stanowisku kierowniczym, córka znajomej lub znajomego, nigdy wcześniej nie pracująca w Domu Pomocy, to efekt murowany. To co napisałem jest smutne, ale taka jest miejscami rzeczywistość. Pracownikiem, szczególnie opiekunem, terapeutą też może być praktycznie każdy, wystarczy tylko średnie wykształcenie. Nie ma w kwalifikacjach napisane nic o empatii, pozytywnym nastawieniu do drugiej osoby, szacunku do starości i niepełnosprawności, itd. itp. I tak się zdarza na tym trudnym rynku pracy, że na tych stanowiskach zatrudnimy niekiedy osoby , które nigdy nie powinny przekroczyć progu Domu. Może za ostro, ale tak scharakteryzowałem kierowników, pracowników, może przejaskrawiłem tę rzeczywistość. A teraz przepisy. Na pewno przepisy nie każą traktować Domów jako coś, co ma przynosić dochody, co daje przywileje dla bogatych. Jeśli tak jest to są wypaczenia , być może spowodowane nieprecyzyjnością zapisów, ustawy, czy rozporządzeń i słabe funkcjonowanie nadzoru Wojewody. Zresztą, jeśli chodzi o dochody Domów, to zabrania je robić Ustawa o finansach publicznych. Na tej stronie piszę wiele o aktywizacji mieszkańca Domu, jak wiem ze statystyk strona o aktywizacji przez cały czas bije rekordy poczytności. Na tej stronie chodzi, jednak o aktywizację, a nie przymuszanie poprzez zamknięte pokoje. Terapia zajęciowa, to nie jest męczenie mieszkańca, to pozwolenie mu w sposób świadomy odkrywać swe twórcze zainteresowania. Wiele tu pisać co potrafią robić mieszkańcy w różnych dziedzinach twórczości. A pasje te pozwolił, im odkryć prawdziwy terapeuta, z prawdziwego zdarzenia. Dobrze prowadzona terapia, to połowa sukcesu domu, a i umieralność mniejsza. Śmiem zaryzykować tę tezę , kiedy czytam ze terapia jest sposobem na zwiększenie rotacji mieszkańców. Dobra terapia, to rozwijanie zainteresowań, pozwolenie na zapominanie o samotności, ulżenie bólowi. Pamiętam do dzisiaj , cudownego Mieszkańca nieżyjącego niestety Pana Władka, który chorując na hemofilie strasznie cierpiał. I, kiedy środki przeciwbólowe nie pomagały, jechał do pracowni robić jedyne w swym rodzaju obrazy ze skóry. Zawsze tłumaczył, że wtedy mniej boli. Na dowód tego, że mamy artystów samorodków w Domach świadczą liczne Wystawy twórczości Mieszkańców Domów Pomocy Społecznej, czy Festiwale jak ten w Dąbrowie Górniczej. O tym co było w liście potraktujmy jako patologie, jedyną w swym rodzaju, zależną od ludzi, którzy nie powinni pracować w Domach Pomocy Społecznej. Jeśli, by mówić o świadomej eutanazji w Domach, to śmiem twierdzić ,że to stwierdzenie jest wypadkiem przy pracy. Z dumą mogę powiedzieć, że 25 czerwca moja Mieszkanka obchodzić będzie 106 lat, a poprzednia w marcu obchodziła 104. Stulatków w domach jest bardzo dużo. Każdy taki przypadek, to Święto Domu. Bo, to właśnie świadczy o pracy Domu i zaprzecza przytaczanym tezom. I tu znów powiem wszystko zależy od ludzi. Porównując przepisy i wymagania , które obecnie obowiązują wprowadzane właśnie za Jacka Kuronia i Joannę Staręgę - Piasek Pozwoliły na prawdziwe upodmiotowienie Mieszkańca. Stad na mej stronie zamieściłem wszystkie przepisy pod nazwa" Od blaszanej miski i kubka do talerza i szklanki. Tak, bo kiedyś uważano, ze talerz, czy szklankę Mieszkaniec zbije. Pamiętam w jednym z Domów nie mogłem przekonać pracowników, że upośledzony intelektualnie Mieszkaniec, będzie w stanie nalać sobie zupę z wazy, a nie trzeba na stół stawiać wiaderka. A na stole może być obrus i nie musi być cerata. Niedawno usłyszałem. od mej byłej pracowniczki, że w domu, którym rozpuściłem mieszkańców. A w czym się to przejawia, bo maja wymagania. I słusznie, że mają, bo mają prawo je mieć . Ona po tylu latach jeszcze tego nie zrozumiała, że Mieszkaniec ma prawa, ale i też obowiązki. Odpowiedziałem jej tylko jedno, że ma szczęście, że ja w tym Domu już nie pracuję. Podsumowując można z pewną dozą pewności powiedzieć , że za tą patologiczną sytuację odpowiedzialni są wszyscy od góry do samego dołu, w hierarchii tego Domu. Jedni, że naruszają prawa człowieka, drudzy, że to tolerują, kolejni, że tak ich do pracy przygotowali, a inni, że im tę pracę dali . A z swym przygotowaniem i sposobem myślenia nie powinni nigdy pracować w tej instytucji.   I nie ma tu znaczenia system, czy rządząca partia. Tu trzeba być człowiekiem bez względu na partię polityczną Dobra lekcja pokory tak, przynajmniej śmiem twierdzić byłoby kierowanie i praca dla osób przewlekle somatycznie chorych lub w podeszłym wieku. W tych domach przysłowiowa staruszka nie pozwoli się tak traktować, zaraz przyjdzie do Dyrektora i zaprotestuje, a jak to nie przyniesie efektu, to napisze. Zresztą nie mieszkają tam same staruszki tylko mieszkańcy niekiedy z tytułami profesorskimi . I znają swe prawa opisany Dom, to nie jest Dom tego typu zapewne , jak mieszkańcy pozwalają się tak traktować. A, gdzie są rodziny, o których jak sprawują kontrole pisze w innych blogach. Powiem tak przenieść do pracy w tych domach ludzi i dyrektorów z innych typów, to bardzo szybko mieszkańcy nauczą ich jak traktować człowieka. Bo nie da się niczego załatwić , kiedy nie zaprotestujemy jawnie i wiadomo, gdzie na pewno nie w mediach rządnych sensacji, ale w nadzorze Wojewody. Proszę zróbcie, to .

« powrót

Dodaj nowy komentarz