Wyszukiwarka

Dzień Zaduszny, Dniem wspomnień o naszych podopiecznych i refleksje nad przemijaniem.

2013-11-02 14:57:45, komentarzy: 0

 

„Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
I ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
I nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
Czy pierwsza jest ostatnią
Czy ostatnia pierwszą.” (ks. Jan Twardowski)

 

Pisząc ten tekst, w dniu zadumy i modlitwy nad duszami tych, którzy odeszli, trudno skupić się na jakimś innym temacie. Chciałbym go poświecić tym , którzy odeszli, w placówkach pomocowych , którymi kierowałem, z którymi widywałem się, na co dzień i ich śmierć nie była mi obojętna. A zresztą jaka śmierć dla kogoś wrażliwego ,może być obojętna?. Tym bardziej, że patrząc na naszą pracę , na to co robimy i z czym stykamy się, na co dzień, mamy do czynienia z odejściami naszych Mieszkańców oraz przemijaniem. Oczywiście, nie przesadzajmy, to nie jest codzienny krajobraz w naszej pracy. Dlatego też , trudno pracownikowi Domu Pomocy Społecznej wyzwolić się w tym okresie z myśli o tych mieszkańcach ,którzy odeszli. Są, to niekiedy rozstania bardzo trudne. Ponieważ w pracy Domu nie można oddzielić pracy od przywiązania. A śmierć jest nieuchronna, przychodzi niekiedy w najmniej oczekiwanym momencie, jak i po długich cierpieniach. Kiedy codziennie patrzymy jak ona się zbliża, wycieńczając organizm Mieszkańca. Obcowanie z cierpieniem i śmiercią szczególnie w takich typach domów, jak w podeszłym wieku, czy przewlekle somatycznie chorych jest wpisane w rodzaj wykonywanej pracy. Bo tak naprawdę, życie w Domu Pomocy Społecznej polega na przemijaniu czasu. I z tym, czy chcemy, czy nie musimy się pogodzić. Dlatego, chociażby z tego względu praca w takich typach Domów oraz też pozostałych nie należy do łatwych. Każdy pracownik Domu, bez względu na swe zaangażowanie w pracę w swój swoisty sposób przezywa każdą śmierć Mieszkańca. Niekiedy bardziej niekiedy mniej. Ale jak można przeżywać konanie , zbliżające się nieuchronnie przejście do "Domu Pana", kiedy się towarzyszy tej osobie. Pracownik Domu w odróżnieniu niekiedy od najbliższej rodziny poczuwa się do obowiązku towarzyszenia w tym momencie Mieszkańcowi. Takim typowym zachowaniem każdego człowieka w chwili zbliżającej się śmierci jest rozliczenie z przemijającym życiem. Wówczas padają do pracowników prośby o przyjście syna ,córki, a także matki, czy ojca. Przykro jest, kiedy nie jesteśmy , że względu na opory, z drugiej strony spełnić. Nigdy nie wiemy, czy zachowanie najbliższych jest racjonalne, bo życie człowieka , rodziny okryte jest niekiedy tajemnicą, trudno więc nie krzywdząc nikogo oceniać zachowanie najbliższych. Nie reagują na nasze prośby o przybycie lub spędzają przy łóżku Mieszkańca ostatnie godziny. Bardzo trudno ,żegnać jest długoletnich Mieszkańców, ponieważ zawiązanie emocjonalne z nimi i z ich rodzinami jest bardzo duże. I wówczas tę śmierć można niekiedy porównać do śmierci najbliższego. Którego już nigdy po przyjściu do pracy się nie spotka. Nie chce już dłużej kontynuować tego tematu, bo jest on trudny, a zarazem smutny, nie można go unikać, ale uważam, że też nie można się nad, nim za długo rozwodzić. Zasygnalizowałem tylko niektóre aspekty w tym temacie. Zawsze przy okazji takich dni, powinniśmy o nich pamiętać, że byli ,że żyli wśród nas, wnieśli coś do życia naszego Domu. I na zawsze pozostaną w naszej pamięci.

 

« powrót

Dodaj nowy komentarz