Wyszukiwarka

"Terapeutyczny "kogel mogel " -, czyli mój stosunek do spraw poruszanych w komentarzach i nie tylko.

2013-10-19 15:39:35, komentarzy: 0

 

2013-09-07 15:40:33, komentarzy: 7

Zdecydowałem, że odpowiem na te dwa komentarze oraz inne pytania w dłuższej formie niż, to zwykle czynię na mej stronie. A dlaczego, głównie ze względu na dwa czułe punkty w moim postrzeganiu terapii i jej roli w pracy z Mieszkańcem Domu. Powiem szczerze miałem duże obawy przed publikacją mych blogów na Facebooku, jak zostaną przyjęte. Teraz wiem ,że czytelników przybyło a i w komentarzach pojawiło się więcej problemów. Trzeba przyznać ,żyjemy w jednym kraju, działamy na podstawie tych samych przepisów, wszyscy uważamy i sami i nasz nadzór, że robimy dobrze. A co się dziwić , potwierdzeniem są moje spostrzeżenia co do konstrukcji obowiązujących nas przepisów. Są one ogólne i tak naprawdę każdy robi, tak jak potrafi. Literatury też jest brak, a na szkoleniach często spotykamy teoretyków, którzy nigdy nie pracowali w Domu. Niektórzy z nostalgią wspominają stare czasy, kiedy jeszcze Mieszkaniec Domu traktowany był przedmiotowo i musiał robić co personel kazał i tak niektórym zostało. Jest, to zaprzeczenie takich pojęć jak aktywizacja nastawiona na rozwój Mieszkańca, likwidację jego deficytów, a przede wszystkim rehabilitacje fizyczną i społeczną. Terapia, to nie tylko wypełnienie czasu wolnego i, aby czas w Domu szybciej biegł. Pracujące kiedyś Mieszkanki i Mieszkańcy w kuchni , pralni, w ogrodach wbrew własnej woli, to już relikt przeszłości. I nie tylko ze względu na zmieniające się różne przepisy, ale także podejście do Mieszkańca i jego bezpieczeństwa. To o czym napisano w komentarzu ,że Mieszkanki pracowały w kuchni i pralni jest mi znane. Kiedy w swej pracy przyszło mi kierować Domem dla upośledzonych intelektualnie kobiet, po kilku dniach zapoznawania się z pracą Domu dowiedziałem się ,że w kuchni i pralni pracują Mieszkanki. Ze względu na wiek tych Mieszkanek i nieznajomość jeszcze wszystkich pracowników , nie zauważyłem tego faktu, kiedy obchodziłem Dom. Udałem się, więc do pralni i przyjrzałem pracy Mieszkanek , jeszcze wówczas urządzenia były inne, mniej skomplikowane w obsłudze, ale w pralni było mokro. One stały w wodzie w pobliżu urządzeń pod napięciem. A, czy były w tym względzie przeszkolone, a co by było, gdyby poraził je prąd. Tak naprawdę i one i pracownicy pralni oraz kierownictwo domu nie zdawało sobie sprawy z grożących, im niebezpieczeństw. A było, to wygodne dla pracowników Domu, bo to one wykonywały czarną robotę, a pracownicy występowali niestety bardzo często w roli samozwańczych kierowników. Kiedy, to odkryłem , od tej chwili w pralni nie było już żadnej Mieszkanki. Z kuchni też zabrałem natychmiast wszystkie Mieszkanki, ale tu nie tylko ze względu na bezpieczeństwo, ale ze względu na brak badań sanitarnych co mogło zagrażać bezpieczeństwu żywienia. Tak naprawdę, to pralnia i kuchnia miały pełną obsadę pracowników, a Mieszkanki pracowały tam na pewno nie ze względów terapeutycznych. Teraz realizujemy Plan Wspierania Mieszkańca i udział we wszystkich zajęciach terapeutycznych jest odnotowywany nie w zeszycie, a w arkuszu realizacji Planu. Wiem ,że nie będę miał w tym zakresie zwolenników, wówczas też nie miałem, szczególnie, kiedy poleciłem terapeutom przygotować dla tych Mieszkanek, prawdziwe zajęcia terapeutyczne z zakresu prania własnej drobnej bielizny oraz przyrządzania różnych potraw spożywanych potem wspólnie przy razem przygotowanym stole. To dla mnie są prawdziwe zajęcia terapeutyczne, kiedy Mieszkańcom się nic nie karze, a oni chcą to robić, terapia nie polega na wysługiwaniu się Mieszkańcami. Dlatego powstało, to pojecie aktywizacji, aby nie zmuszać, a przekonywać ,zachęcać motywować do podejmowania pracy na rzecz Domu. Takim przykładem nich będzie dzień wczorajszy, kiedy na Pikniku Rodzinnym w moim Domu, wręczyłem Mieszkańcowi nagrodę w postaci książki tematycznej za pracę w ogrodzie. On z własnej inicjatywy już od zimy przygotowywał rozsady kwiatów, które wiosną z pełną satysfakcją przesadził na rabaty w ogrodzie i do dzisiaj o nie dba, podlewa i pieli. Ale jest to jego inicjatywa, wbrew Mieszkańcom , którzy pytają, ile mu za to Dyrektor płaci. Jak już wspomniałem o Pikniku Rodzinnym, to odniosę się także do komentarza na ten temat. Organizowanie imprez dla Mieszkańców Domu z udziałem rodzin , to imprezy o" podwyższonym" ryzyku. I muszą być one naprawdę dobrze przygotowywane, aby osiągnąć zakładane cele. A Jest ich kilka, doprowadzić niekiedy do jedynego w roku spotkania z rodziną, przedstawić pracę Domu i wspólnie z pracownikami spędzić czas. Ale przy organizacji tej imprezy jest wiele niebezpieczeństw. I tu kłania się "instytucja" Pracownika Pierwszego Kontaktu, Z.T.O. oraz dobrze pracujący pracownik socjalny Domu. Oni właśnie powinni mieć dobra znajomość rodziny i zadbać, aby w tym dniu żaden Mieszkaniec nie pozostawał sam. Kiedy wiemy wcześniej ,że rodzina nie przyjedzie Mieszkaniec zaprasza pracownika, najczęściej jest to pracownik pierwszego kontaktu, wolontariusza, którzy wspólnie zasiadają przy stole. Powiem ,że karygodnym dla mnie oczywiście jest pozostawienie Mieszkańca w pokoju samego, tylko z tego względu, że nikt nie przyjechał. Często się zdarza ,że po wysłaniu zaproszeń, rodzina potwierdzi, a nie przyjedzie, musi być to w trakcie imprezy monitorowane, aby wychwycić te osoby , do których nikt nie przyjechał i zaprosić do wspólnego stołu. Obowiązkiem pracowników jest zadbać aby nikt nie pozostał sam. Oczywiście, nie uniknie się w tym dniu łez, ale przy profesjonalnie przeprowadzonej imprezie więcej jest tych łez szczęścia, a o to nam chodzi. A, że można to zrobić to powiem szczerze pracownicy, Mieszkańcy oraz goście mogą, to zaświadczyć na świeżo. Dlatego w każdym aspekcie pracy Domu w tym powiedzeniu "Aby chciało się chcieć" i jest sprzyjająca atmosfera wśród Mieszkańców i Pracowników, kiedy łez nie ma, na co dzień wśród Mieszkańców, ze względu na sposób traktowania, wszystko się może udać. Nie można tylko Mieszkańca traktować przedmiotowo, dotyczy, to głównie tych typów Domów, w których jest to łatwiejsze, my nigdy nie wiemy co jest dla nich tak naprawdę najważniejsze, terapia, nawiązywane przyjaźnie w relacjach mieszkaniec - mieszkaniec, czy mieszkaniec-pracownik. Należy w tym względzie zawsze rozmawiać, a w tych rozmowach aktywizować. Nie można niszczyć przyjaźni także przez z góry niczym nie umotywowaną zamianę pokoju. I w tym względzie , każdą zamiana pokoju powinna być wypracowana przez cały Zespół przy akceptacji Mieszkańca. Pragnę na zakończenie podkreślić to, co zawsze podkreślam, najbardziej chory psychicznie i nie tylko mieszkaniec, musi zawsze czuć wokół siebie przyjazne mu osoby, bo wtedy czuje się bezpieczniejszy jest spokojniejszy i nie przejawia agresji. Bo jest to człowiek i tez na swój sposób odczuwa to, co wokół niego się dzieje. Potrafi odróżnić pracownika Mieszkańca, który jest mu przyjazny, a kogo się boi i reaguje agresją. Dlatego tylko otaczającym ciepłem możemy osiągnąć w swej pracy wiele. I ten spokój Mieszkańców nie przez zmęczenie pracą, ale właściwą atmosferę w Domu i poczucie bezpieczeństwa tez można osiągnąć. Nie wracajmy do średniowiecznych jak ja je nazywam form i metod pracy z Mieszkańcem. Zastrzegam jest to mój punkt widzenia wynikający z doświadczenia i teorii, a nie zadem przepis. m.f.

 

  • http://s2.manifo.com/mf/image/mf-avatar.pngMariusz7:16, 8 września 2013

Z nie ukrywaną przyjemnością czytam Pana wywody.Kiedy pracowałem w DPS zawsze było dobro mieszkańca ma pierwszym miejscu,ale wiedza na te tematy była znikoma ,bądź żadna.Każdy robił to co miał zapisane w obowiązkach a tu okazuje się,że można było zrobić jeszcze więcej bez specjalnego wysiłku by mieszkaniec czuł się jak w domu rodzinnym.Mieszkaniec decyduje w jakiej terapi uczestniczy,w jakiej może być aktywny.Niekoniecznie dobrym jest spędzanie ich na prasówkę, "malowanie kwiatków",ale choćby za ich zgodą zajęcie się drobnymi pracami w ogrodzie.Teraz rozumiem dlaczego śp. Pani Halinka wolała od wszystkiego uciekać,a zwłaszcza tych narzuconych zajęć i zająć się swoim kotkiem i krzyżówkami w zamkniętym pokoju.Te Pańskie rozważania poleciłbym wszystkim pracownikom do przemyślenia,a myślący wyciągneliby właściwe wnioski.Tak sądzę.Pozdrawiam!

  • http://s2.manifo.com/mf/image/mf-avatar.pngELŻBIETA7:44, 10 września 2013

zgadzam sie w zupełności : tego bloga powinny obowiązkowo czytac osoby zatrudniane na stanowiskach kierowniczych !zwłaszcza jeśli są to osoby ,które zielonego pojęcia nie mają o osobach niepełnosprawnych intelektualnie. Sądzą że osoba taka jest w pełni świadoma i powinna ponosić konsekwencje swoich czynów,...przykład: ,,jesteś za gruba ! jak ty wyglądasz! wstyd! chcesz sie odchudzić? być zgrabna i ładna? ,, mieszkanka rzecz jasna odpowie że chce! bo kto by nie chciał, tylko że potem torturuje się ją dietą i to bez zleceń lekarza, że nie może sobie w sklepie kupić ulubionego batonika, nie może posłodzić herbatki...i co ? bunt agresja depresja osłabienia omdlenia. i dacie: przecież cię pytałam czy chcesz sie odchudzać!!!
przepraszam że wracam wciąż do tego tematu diet ale to sie ciągnie i ciągnie i nikt tego nie potrafi zatrzymać...
gdyby nasze kierownictwo czytało tego typu blogi może ( choć już w cuda nie wierzę ) coś by to zmieniło.
pozdrawiam :)

  • http://s2.manifo.com/mf/image/mf-avatar.pngAUTOR.22:02, 10 września 2013

AUTOR:
Pani Elżbieto, co do drugiego komentarza, nie będę sie odnosił, bo swą opinię już wyrażałem. Ja po prostu nie mogę akceptować , czegoś co łamie Prawa człowieka i Mieszkańca Domu. A stosowanie diet odchudzających, bez zlecenia lekarza, nie ze względów medycznych lecz wizualnych bez zgody Mieszkańca jest tego przejawem. Pozdrawiam

  • http://s2.manifo.com/mf/image/mf-avatar.pngELŻBIETA7:39, 9 września 2013

Nie do końca się zgodzę z Pana wypowiedzią na temat zajęć mieszkańców. Uważam że to iż chodzily pomagac ww kuchni pralni czy ogrodzie nie było wcale wykorzystaniem ich jeśli nie działo się to wbrew ich woli. W domu w którym nie było warunków na terapię gdzie można by bylo gotować piec czy wykonywać inne czyności z prac domowych takie zajęcia pomocnicze były bardzo dobrym rozwiązaniem . Panie które pomagały na kuchni miały odpowiednia badania i były bardzo dumne z tego że moga to robić (teraz są na ,,emeryturze,, jak to twierdzą i odpoczywają )panie na pralni zajmowały się np cerowaniem odzieży czy segregacją tych nie nadających sie do użytku i tez nikt ich do tego nie zmuszał. Moje zdanie jest takie ,że osoby starsze, owszem powinny odpoczywać i zajmować sie choćby tylko odmawianiem różańca caly dzień, ale jeśli są dziewczyny młode energiczne powinny mieć tak dobrane zajęcia by czuć si JAK W DOMU.. a czuć sie jak w domu to dbać o porządek pomagać współmieszkankom i w miarę mozliwości pracownikom. Jeśli mamy wszystko podane na talerzu, posprzatane uprane ugotowane to nie czujemy sie DOMOWNIKAMI lecz gośćmi. Zgoda: nie można do niczego zmuszać to świete słowa, ale jeśli się odpowiednio zachęci, zmotywuje to praca będzie przyjemnością. Proszę mi wierzyć że są przypadki osób, które odsuniete od zajęc zajęć ze względów zdrowotnych , uciekały do ,,pracy,, Jeśli na terapii robi sie tylko i wyłącznie ozdóbki co nie wszystkich moze interesować konieczne są inne zajęcia. Tak samo uważam że dbanie o czystość , zgoda ,są od tego panie pokojowe, ale jak wiem że do mnie przyjeżdżają goście( np. na PIKNIK RODZINNY) chcę sama posprzątać żeby ich przyjąć i nie wstydzić sie że mam bałagan> To takie bliższe normalnemu życiu.
Takie jest to moje zdanie jako długoletniego terapeuty a teraz opiekuna. :)
gdyby była terapia umożliwiająca mieszkankom wykonywanie tych wszystkich czynności jak pranie gotowanie cerowanie itp to ok, ale co jeśli przychodzi np kobieta która robiła to dawniej i chce nadal?
Bajka o Pikniku którą tu przeczytałam jest naprawdę piekna..niestety u nas jest to impreza organizowana chyba tylko na chwałę Stowarzyszania i jego Zarządu.Do ostatniego dnia nikt z pracowników nie znał nawet planu imprezy wtajemniczeni byli jedynie organizatorzy ww skład których wchodzi dyrekcja , kierownik i terapeuci.Nikt inny nie miał nic do powiedzenia..Sądzę że robić taką impreze to lepiej nie robić jej wcale.

  • http://s2.manifo.com/mf/image/mf-avatar.pngAUTOR.21:52, 10 września 2013

Odpowiedź Autora:
Szanowna Pani Elżbieto!.
Pisząc ten tekst, zakładałem ,że Pani może sie ze mną nie zgodzić. A teraz powiem dlaczego. Rozmijamy się w rozumieniu zadań Domu w obecnym okresie. Pisząc , te teksty nie mogę sobie swobodnie interpretować pracy Domu, powinienem i staram sie to czynić trzymając się obowiązujących przepisów i jak najmniej stosować dowolności w interpretowaniu pracy Domu. Tak zgadzam sie z Panią Domu przypominającego Dom rodzinny. To jest zawarte na tych Stronach. Łatwiej by było, gdybyśmy rozmawiali na obecnym gruncie funkcjonowania Domów. Pani prawdopodobnie wspomina w niektórych kwestiach Dom przed standaryzacją. Ja muszę się kierować obowiązującymi Domy przepisami normującymi ich funkcjonowanie obecnie. Ale nie jest tak, że ja sie z Panią w niektórych sprawach zgadzam. Np. w zakresie sprzątania własnego pokoju, otoczenia, pocerowania własnej odzieży, chociaż tak naprawdę w obecnych czasach, Mieszkańcy nie powinni chodzić w pocerowanych rzeczach, czy upranie sobie swych rzeczy osobistych w przygotowanym do tego celu pomieszczeniu, które zgodnie z naszym podstawowym przepisem czyli Rozporządzeniem o funkcjonowaniu Domów musi być dla Mieszkańców dostępne. Zgadzam się z Panią, że te wspomniane czynności powinni wykonywać Mieszkańcy przy wsparciu pracowników Domu. Np. sprzątanie pokoju w zależności od sprawności psychofizycznej Mieszkańca przy współpracy z pokojową, powinny wykonywać Mieszkaniec . Tylko to zgodnie z w/w Rozporządzeniem musi wynikać z Planu wspierania Mieszkańca opracowanego przez Pracownika I kontaktu a zatwierdzonego przez Zespół Terapeutyczno - Opiekuńczy dla konkretnego Mieszkańca. Nie jest więc tak, że za Mieszkańca, bez względu na wiek wszystko ma wykonywać pracownik Domu. Łatwiej by zrozumiała Pani me intencje , gdyby wcześniej zapoznała się ze stronami: Podstawy prawne funkcjonowania Domów oraz Aktywizacja Mieszkańca. Wówczas okazałoby się ,że z Mieszkańcami można robić więcej niż tylko sztuczne kwiatki i odmawianie przez starsze osoby różańca. Być może ,że kiedyś napiszę Blog o mych refleksjach na temat życia duchowego Mieszkańców. Zapewniam u starszych ludzi nie jest tak, że tylko sie modlą. Kolejne sprawy, świadczące ,że takie Domy jak Pani pisze to przeszłość jest faktem, obecnie wymagane są pomieszczenia do Terapii. One być muszą. Tak jak i Rozporządzenie wymaga od nas umożliwienia udziału w terapii zajęciowej, podnoszeniu sprawności i aktywizowaniu mieszkańców domu, umożliwieniu zaspokojenia potrzeb religijnych i kulturalnych- aby się dalej nie rozpisywać, w Domu realizowana jest terapia zajęciowa. Co oznacza to pojęcie nie będę pisał bo wyjaśniam to na stronach. Nie mogę doszukać się wielu cech w systematycznej pracy w kuchni lub pralni w terapii przez pracę tzn. Ergoterapii, którą powinniśmy i możemy stosować w Domu. Ja wykluczam tę pracę ze względów bezpieczeństwa. A bezpieczeństwo Mieszkańca jest dla mnie najważniejsze. Przestrzeganie przepisów BHP i sanitarnych, to naprawdę ważna sprawa. A w czasach obowiązywania HACAP-u, to trzeba mieć naprawdę wiele odwagi w tym względzie. Ja wiem Pani Elżbieto, że pisze Pani w tym względzie o przeszłości, dlatego nie przywiązywał bym do tego tak dużej wagi. Ja mam takie zdanie, Pani ma inne i mamy do tego prawo. Tak jak wspominałem w tekście, przepisy są nieprecyzyjne. Jednak nie wiem dlaczego w sprawie Pikniku wypowiada się Pani, tak emocjonalnie. Nie wiem jak w Waszym Domu to wygląda dało, i dla mnie nie jest to istotne. Ja wiem jak wyglądało w moim Domu i nie jest to "Bajka". Jestem to wstanie udowodnić dokumentacją filmową i fotograficzną. Lecz więcej zdjęć, że względu na ochronę ustawową, zamieścić nie mogę. Bez względu na niepowodzenia nie można z niczego rezygnować. Pani Elżbieto, proszę mniej emocji i uważnego śledzenia mych wywodów. Pragnę zaznaczyć, że ja nie mam przepisu na mądrość, i to co piszę to me doświadczenia i refleksje. W żadnym przypadku nie należy sie na tym ślepo wzorować a wszystkie uwagi są dla mnie cenne. I w tej odpowiedzi starałem się przedstawić na czym opieram swe teksty. Co do Komentarza Pana Mariusza, proszę o mniej zachwytów a większą wnikliwość. Ponieważ jest Pan byłym pracownikiem Domu i tę pracę Pan pewnie zna.

  • http://s2.manifo.com/mf/image/mf-avatar.pngELŻBIETA7:53, 11 września 2013

no i właśnie o tyo mi chodzilo żeby dowiedziec sie czy to przepisy sie zmienily czy raczej jest to wina osób decydujących :0
dziękuję bardzo serdecznie za odpowiedź, fakt że nie studiowałam wszystkich stron na blogu ale obiecuje głównie sobie że nadrobię tą lekturę:)
prosze sie nie dziwić że podchodze do tych spraw bardzo emocjonalnie, po pierwsze taki mam już charakter, a po drugie jestem bardzo związana ze swoim DPS, pracuję tu już 22 lata i zawsze odkąd pamiętam dobro mieszkanek było NAJWAŻNIEJSZE, dlatego tak trudno się pogodzić z obecna sytuacją.

Odnoszę wrażenie po Pana ostatnim wpisie ,że sądzi Pan iż przesadzam z tym moim użalaniem sie. i z lekka ma mnie dość :) Pewnie tak, ale na wiele spraw otwierają mi sie oczy i za to DZIĘKUJĘ.

  • http://s2.manifo.com/mf/image/mf-avatar.pngAUTOR20:22, 11 września 2013

Odpowiedz Autora.
Pani Elżbieto, ja nigdy nie będę miał Pani dość, jeśli to Pani pomoże, że może sie wyżalić , to naprawdę jestem do dyspozycji. Chętnie odpowiem i doradzę, oczywiście według mej wiedzy i doświadczenia. Rozumiem Pani bezsilność, ja też jestem nieraz bezsilny wobec narastających problemów, takie jest życie. Po to założyłem te stronę aby pomagać, pomagającym, aby im się lepiej pomagało. Pozdrawiam. I nie mam Pani dość.

« powrót

Dodaj nowy komentarz