Wyszukiwarka

Magiczne trzy literki "LUB" czyli o wyborze zestawu posiłków w Domu Pomocy Społecznej - z cyklu jak to zrobić ?.

2013-10-19 15:05:01, komentarzy: 0

 

2013-06-28 20:15:47

 

Rozporządzenie Ministra o funkcjonowaniu Domów Pomocy mówi, iż Dom zapewnia wybór zestawu posiłków lub możliwość otrzymania posiłku dodatkowego.......... I jakie, to proste, dwa , a może trzy zestawy posiłków do wyboru, no co nie możliwe?. Możliwe w Rozporządzeniu zapisano trzeba wykonać , bo jak nie, to, zespół kontrolny może wpisać zalecenie. Jak , każdy wie zestawy na każdy dzień , nawet przeciętny dietetyk zatrudniony w Domu wymyśli na poczekaniu, kucharze bez problemu przygotują. I, gdzie tu problem, a jednak jest. Jak Mieszkaniec dokona jego wyboru?. Szczególnie taki , z którym kontakt jest utrudniony, i, który zupełnie w inny sobie znany sposób odbiera rzeczywistość. Oczywiście wszystko jest do zrobienia, tylko ten wybór. Musi on nastąpić dzień wcześniej aby nasi mistrzowie kuchni mogli go przygotować w dniu następnym w zgodnie z przepisami w zakresie przygotowania dokumentów magazyn wyda na odpowiednią ilość i rodzaj posiłków. No i zgodnie z zasadą gospodarności, aby nic się nie zmarnowało i nie spowodowało nieuzasadnionych strat. Co jak co, ale niszczenie żywności jest grzechem. Pracuję w Domach nie od dzisiaj i wiem jakie to trudne, a nawet niemożliwe, u znakomitej większości naszych obecnych Mieszkańców. Niemożliwe? na pewno powiem i tak i nie, w każdym Domu?, nie z wszystkimi Mieszkańcami?. Jeśli znajdziemy u nas Dom samorządowy, w którym mieszkają cudowni staruszkowie, rozumiejący fakt, ze kolega koleżanka, je na obiad coś innego i pamiętają, że zamówili to danie dzień wcześniej to ok. Ale w obecnych czasach o taki Dom trudno, trudno o takich Mieszkańców co, by pamiętali. Bo do zrobienia to, to jest. Pamiętam , kiedy byłem w niemieckim Domu Opieki w Celle, Tamtejszy Mieszkaniec, czy Mieszkanka przychodzili do Domowej Restauracji otrzymywali wybrany dzień wcześniej posiłek i spożywali go bez problemu, a na zakończenie na karneciku ze swym nazwiskiem zaznaczali co zjedzą w dniu następnym itd. itp. I co takie, to trudne, tam się da, a u nas nie. Żadna kontrola jak się przypnie do tego nie da sobie tego wytłumaczyć. Tak u nas nie, szczególnie w ostatnich czasach, kiedy do Domów przyjmujemy Mieszkańców szczególnie w typach Domów -podeszły wiek, somatycznie chorzy , na skraju życia. Oj, widzę to jak taki wybór wygląda, u zdecydowanej większości Mieszkańców. Pan Janek wybrał dzień wcześniej schabowego, a Pani Zosia udko z kurczaka co otrzymują i zaczyna się awantura. Pan Janek krzyczy, że on chce, to samo co Pani Zosia, a Pani Zosia mówi ,że nie będzie jadła tego ani tego, bo ona chciałaby golonkę. I zaczyna się przysłowiowy galimatias. Negocjacje , posiłek stygnie i Pan Janek w gniewie opuszcza jadalnię, a Pani Zosia mówi ,że nie wyjdzie jak nie dostanie golonki. Awantura gotowa , a co w takich nerwach z trawieniem?. Przy posiłkach musi być spokój, bo się lepiej trawi, ale to tylko taki wtręt prawdziwy, ale mający najmniejsze znaczenie. Trzeba sobie zadać pytanie, w jaki sposób Pan Janek z Panią Zosią dokonali tego wyboru?. Poprzez jak wcześniej wspomniałem Karnecik, zgłoszenie u obecnej przy posiłkach dietetyczki, wybór odpowiedniego koloru piłeczki dopowiadającego zestawowi posiłku. Tylko, że na drugi dzień Pan Janek z Panią Zosią już zapomnieli co wybrali, a wiedząc, że maja prawo wybrać albo koleżanka ma coś na talerzu co jest bardziej kolorowe i się bardziej podoba chce właśnie to. Pamiętam kiedyś, a było to dość dawno wydawało mi się, że Mieszkańcy mogli, by spożywać posiłki, inaczej. Dlaczego każdy ma mieć wydzielona porcję na talerzu, a nie może, to być tak, ze zupa w wazach, mięso na półmiskach, dodatki osobno i każdy mieszkaniec sam sobie nakłada. Byli oni wówczas sprawni. No i co?. Gdy usiedli przy stole zrobił się prawdziwy "galimatias", każdy brał co mu się podobało, personel nie był w stanie zapanować nad sytuacją. Ktoś wziął przed siebie całą miskę ziemniaków, inny kolorową surówkę itd. itp. Rada Mieszkańców po tym obiedzie przyszła do mnie z prośbą, aby wrócić do tego jak było wcześniej, czyli porcjowania. A ja chciałem inaczej , elegancko jak w rodzinie. Została tylko waza z zupą co i nic, my sobie możemy chcieć, ale mieszkańcy wolą, inaczej, bo każdy ma inne przyzwyczajenia. I trzeba to uszanować. Przy tej założonej tezie o wyborze możemy pójść dalej, a co z wyborem mixów, też mieszkańcy maja wybierać , po pierwsze nie dadzą rady po drugie w tym przypadku liczy się kaloryczność, smak ma drugorzędne znaczenie. I tak naprawdę czytający ten tekst, powie sobie facet jest przeciwko wyborowi. I nic właśnie bardziej złudnego to, co napisałem potwierdzi każdy praktyk co ma coś wspólnego z żywieniem w Domu Pomocy. Przegotować zestawy to żadna sztuka jest to wykonalne, ale w jaki sposób Mieszkaniec ma dokonać wyboru, i jak to wdrożyć. Mi się naprawdę marzą przynajmniej śniadania i kolacje w formie ogólnie już przyjętej tzw. Stołu szwedzkiego. Ale, czy dla ostatnich starczy, co z przestrzeganiem diet, bo pomagać mogą opiekunowie i o samodzielność tu nie chodzi. Jak już wspomniałem o dietach, to jest to doskonały sposób sprawdzenia w Domu jak przebiegać może wybór posiłków, kiedy ktoś diety nie chce, bo bardziej lubi to, co jest na podstawę i odwrotnie. O diecie decyduje lekarz wiec biegają do niego, aby, im to zmienił. bo dlaczego nie mogą jeść przysłowiowej golonki, kiedy bardzo lubią. Zdrowie w tym przypadku na drugim planie. Pamiętam w jednym z Domów Inspektorzy Sanepidu, mieli uwagi do tworzonych zgodnie z Procedurą razem z Mieszkańcami Jadłospisów. Tłumaczyłem im ,że takie są ich życzenia, bo to ich Dom. Znając Mieszkańców, zaproponowałem tym Paniom udział w Spotkaniu Społeczności Domu, aby mogły przekonać same Mieszkańców o racjonalnym i zdrowym żywieniu w Domu. Ku mej radości Panie dały się namówić. Do spotkania przygotowały się znakomicie. Przedstawiły Mieszkańcom jak powinni się odżywiać w tym wieku. No i narobiłem, Panie usłyszały ,że chcą ich zagłodzić oraz inne określenia , których tu przytaczać nie będę. Po cichu przyznały mi wówczas rację i już nigdy nie robiły mi uwag. Dlatego tez Minister nie obniżając standardu organizacji żywienia w Domach zastosował trzy literki " LUB" możliwość otrzymania posiłku dodatkowego. I w ten sposób wszystko jest w zgodzie z prawem. Dając dodatkowy posiłek czwarty w domach dla dorosłych np. podwieczorek można odstąpić od wyboru. Czy całkowicie? , uważam ,że należy próbować, ale na siłę nic się nie da , jeśli to ma być ich Dom. Zdaję sobie sprawę, że często inspektorzy kontrolujący realizację standardów tego "Lub" nie zauważają lub nie chcą zauważyć, bo wydaje się, im wszystko takie proste no i jest zapisane w Rozporządzeniu, a o realizacji już nie myślą. Są jednak te magiczne trzy literki, i one pozwalają nam wyjść z tej sytuacji obronną ręką. I wszyscy powinni wiedzieć, że te trzy literki Minister dla czegoś wprowadził, mi się wydaje, że po to aby można było nie odstępując od standardów normalnie pracować zgodnie z Rozporządzeniem. A dlaczego tak jest , na to pytanie odpowie każdy zajmujący się żywieniem w Domach, praktycznie, a nie teoretycznie.

« powrót

Dodaj nowy komentarz