Wyszukiwarka

O istocie pomagania drugiemu człowiekowi bez względu, gdzie i kiedy.

2014-02-08 11:17:42, komentarzy: 0

 

Pomaganie drugiemu człowiekowi, to nie jest łatwa sprawa. Często mówimy pomogłem temu pomogłem tamtemu. Pomagamy profesjonalnie i po amatorsku. Pomagamy skutecznie i pomagamy bez efektów. Beneficjentami naszej pomocy są dzieci, osoby starsze, a także i te, które są w życiu nieporadne i nie mogą bez zewnętrznej pomocy dać w życiu rady. Są też osoby, od pokoleń uzależnione od pomocy osób drugich bądź instytucji. Bez pomocy nie mogli dać sobie rady rodzice i nie mogą dać rady ich dzieci. Bo z pomocą drugiego łatwiej żyć. Nie należy tutaj mylić pomocy , której udzielają rodzice swym dzieciom w dzieciństwie i na starcie dorosłego życia .Jest, to rzecz bardzo naturalna, wynikająca z kulturowej tradycji posagu, który matka przygotowywała dla córki na początek nowego życia. Jest, to inwestycja rodziców, którą dzieci spłacają później starym niepełnosprawnym rodzicom. Ale, czy tak jest zawsze ?. Każdy profesjonalnie pomagający wie, że zawsze tak nie jest. Stąd rozbudowany system pomocy ze strony państwa. Dlaczego pomaganie jest rzeczą tak trudną. Pomagając można człowiekowi wyrządzić więcej szkody jak pożytku. Jest takie powiedzenie, czy dawać wędkę, czy od razu rybę którą my złowimy. Ja jestem za wędką, bo jest ona szansą na samodzielne zabranie się za swą egzystencję i wzięcie odpowiedzialności za swych najbliższych , którzy bez pomocy nie są w stanie sami egzystować. Myślę tu o dzieciach, osobach starszych, czy dotkniętych niepełnosprawnością , która nie pozwala na samodzielna egzystencję. Każda z kategorii osób wymagających pomocy wymaga odrębnego potraktowania. Nie wolno wszystkich wrzucać do tego samego worka. Każda grupa jest inna. Czy powinniśmy pomagać wszystkim?, powiem nie. Może, to stwierdzenie się spotkać z różnymi reakcjami, ale pozostawmy, to fachowo i profesjonalnie pomagającym. Bo pomaganie jest taką sztuką, w której potrzebne jest przygotowanie fachowe i doświadczenie. Pomaganie przez przeciętnego człowieka możemy potraktować jako „odruch serca”, niekiedy bardzo potrzebny, ale czy zawsze racjonalny?. Aby nie krzywdzić ludzi. Nie powinniśmy, bowiem doprowadzać do sytuacji, kiedy przez pomaganie na siłę drugiej osobie odbieramy jej samodzielność, uczymy żyć na cudzy koszt. Instytucji pomagających jest wiele, każda chce wykazać się inicjatywą i największymi osiągnięciami. Czy tak być powinno, czy pomoc na szczeblu miasta, gminy nie powinna być koordynowana. Powinna ona trafiać do tych najbardziej potrzebujących, a nie cwaniaków żerujących na naiwności i niewiedzy innych osób. Przykładami takich grup są osoby żebrzące oraz bezdomni szczególnie , którzy swą bezdomność zawdzięczają alkoholizmowi. Żebrzący, to szczególna kategoria ludzi, którzy działają samodzielnie lub w zorganizowanych grupach. Czy powinniśmy, im pomagać?, z pełną odpowiedzialnością powiem - nie. Żebractwo jest sposobem na życie, jak łatwo, im zarabiać stojąc na ulicy i udając pokrzywdzonych przez los. Interesują ich tylko pieniądze nie jedzenie., czy nie są głodni? prawdopodobnie nie. Zaryzykuję tezę , że żebractwo jest to sposób wynikający z samo zatrudnienia i osiągający dochody grubo powyżej średniej krajowej bez opodatkowania. Zarabiają na ludzkiej naiwności. Tym bardziej, że grupą najbardziej pomagającą żebrakom są osoby starsze o bardzo niskich dochodach z rent, czy emerytur. Podobnie sprawa wygląda z bezdomnymi, którzy, by mogli żyć w schroniskach mając zapewnione posiłki i przyzwoite miejsce do spania. Nie oni wybierają mosty , dworce, podwórka i grzebanie w śmietnikach po to , aby móc pić alkohol. Bo w schroniskach, im tego nie wolno. Pomagając, im utrwalamy ten stan, powinniśmy ich leczyć z choroby alkoholowej i pomoc ograniczyć do schronisk, kolejną sprawa, to ich usamodzielnianie poprzez mieszkania socjalne i naukę pracy tak naukę , ponieważ większość z nich pomimo zaawansowanego wieku nie skalało dotychczas się pracą. A swój żywot zakończą w posiadających wysokie standardy Domach Pomocy Społecznej i to na koszt pracujących uczciwie i płacących podatki. I Tutaj może i znów prezentuję skrajne poglądy, bo i wśród bezdomnych są osoby, które nie znalazły się w nowej rzeczywistości ze swej winy. Tylko jest to efekt przemian systemowych. Zawsze przy okazji przemian są ofiary, którym trzeba pomóc. Dlatego państwo tworzy system pomocy, tylko ważne jest, czy ten system jest skuteczny i sprawiedliwy. Najważniejszym jest, jednak aby dbać o godność osoby , której pomagamy. To ,że ona się zagubiła, nie jest w stanie pomóc sobie sama i wyjść z przysłowiowego "dołka", to nie oznacza ,że straciła godność człowieka. Żaden człowiek, którego tu wymieniłem, nie jest tej godności pozbawiony. O tym musimy pamiętać, bez względu, czy pomagamy jemu w środowisku czy instytucji. W domach pomocy społecznej, ich mieszkańców pomimo wielu ułomności , wad zachowań wynikających przede wszystkim z   choroby, także są ludźmi i należy ich traktować jak ludzi, tak jak chcielibyśmy być sami traktowani. O tym powinniśmy pamiętać, na co dzień. A jak często popełniamy ten błąd w zwracaniu się do podopiecznego nie "droga Pani, drogi Panie", ale na "Ty", zapewniając mu niski pozom usług pielęgnacyjno - opiekuńczych i wspierających. Nie zawsze wszystko jest od nas zależne, ale zwykły szacunek, empatia, sposób zwracania się do podopiecznego , nie jest zależny od wysokości środków zapisanych w konkretnym paragrafie Budżetu. Zresztą, czy traktowanie z godnością i szacunkiem drugiego człowieka można wycenić?. To jest bezcenne, a wartość takich zachowań w stosunku do podopiecznych każdy z nas ma zapisany w sobie. (m.f)

   

« powrót

Dodaj nowy komentarz