Wyszukiwarka

Zamieszkanie w Domu, to kontynuacja ,czy rozpoczęcie zupełnie nowego etapu życia człowieka.

2014-07-13 20:32:50, komentarzy: 0

                                 Przybycie nowego Mieszkańca do naszego Domu, to wielkie wydarzenie nie tylko dla Domu, ale głownie dla niego samego. Jest, to w jego psychice bardzo ważne wydarzenie, którego nie da się praktycznie z niczym porównać. Oczywiście, nie wszyscy Mieszkańcy ten proces   przechodzenia z swego prywatnego zacisza do Domu, który bez względu na formę własności jest bardzo mocno zinstytucjonalizowany znoszą dobrze.  W Domu gdzie wszystko zaczyna być poukładane, posiłki, zabiegi pielęgnacyjno -opiekuńcze i higieniczne, zajęcia terapeutyczne zaczynają się czuć nieswojo. Niekiedy wydaje się nam, że my najlepiej wiemy jak urządzić ten nowy świat temu człowiekowi. A tak naprawdę śmiem postawić hipotezę ,że my oprócz swej fachowości w przygotowaniu do wykonywania rutynowych czynności nic nie wiemy. Nie da się zunifikować życia człowiekowi, którego nie znamy , a którego staramy się dopiero poznać. Z drugiej strony człowiek, to bardzo skomplikowana istota ze swymi przyzwyczajeniami i różnymi jak na wiek potrzebami. Wszystko zależy, bowiem od jego sprawności psychofizycznej. I wydawałoby się, że temu najbardziej sprawnemu najłatwiej przygotować ofertę według , której jak za pociągnięciem czarodziejskiej rózeczki poczuje się on u nas szczęśliwy i zadowolony. Po latach pracy z ludźmi w instytucjach, szczególnie totalnych, a do takich każdy Dom należy, wiem  że nie jest to takie proste i nie da się wszystkiego przewidzieć. Nawet gdy przygotujemy najlepszy program  adaptacji Mieszkańca, do życia w warunkach Domu. Oczywiście, z tym to jest różnie, jak różne są motywy zamieszkania w Domu. Rozporządzenie o funkcjonowaniu domu i zawarte na ich podstawie zadania dla pracownika socjalnego, w zakresie poznania mieszkańca już w warunkach domowych poprzez odwiedziny, daje bardzo wiele. Do tego elementu zaraz zresztą powrócę. Jednak bardzo często i teraz coraz częściej , to chyba znak czasu ,że mieszkańca przejmujemy z Zakładu Pielęgnacyjno - Opiekuńczego, czy Szpitala. I oczywiście poznajemy go wcześniej, ale nie w jego warunkach życia naturalnego. Możemy jedynie z nim, porozmawiać  ale nie ma możliwości przekonać się, jak on naprawdę funkcjonował w swoim środowisku. Jakie były jego przyzwyczajenia, jakie lubił przedmioty i kolory jak miał urządzony dom, pokój, ulubione obrazki zdjęcia , które wisiały w jego pokoju , a które stanowią ważną dla niego historię jego życia. Nie mamy szansy na poznanie jego wytworów , które wiszą na ścianie , własnoręczne wykonanych serwet ,namalowanych obrazów, czy wyhaftowanych poduszek na tapczanie. O rozmowie o tym już nie wspomnę. A jest to tak bardzo ważny element budowania programu adaptacji w domu, zaproponowania zajęć terapeutycznych. Tak, aby jego pobyt w naszym Domu był kontynuacją życia, a nie jego nowym etapem. A często jest to, jednak nowy etap życia. I daje, to pole do dyskusji dla przeciwników takich zinstytucjonalizowanych Domów, dużych i niekiedy małych i bardzo małych , w których jest wszystko urządzone tak naprawdę wg.naszego gustu, a nie tych, dla których stanowi on nowy Dom. Nie wiem, czy zdarzyło sie, aby zapytano mającego przybyć do naszego Domu człowieka, jaki kolor ścian lubi, co zabierze ze swego domu, co ma stanowić wyposażenie jego pokoju. Lepiej wie ustawodawca, który narzuca nam obowiązkowe wyposażenie pokoju, lepiej wiedzą właściciele i dyrektorzy Domów pomocy społecznej, czy prywatnych domów tzw. Domów Seniora. Szczególnie w tych ostatnich wyposażenie, Domu pokoju służy głownie celom marketingowym, a nie potrzebom człowieka. Jemu potrzebny jest pokój, pokój mu przyjazny, w którym będzie się czuł jak u siebie, a nie w hotelu na ostatnim etapie życia. A tak naprawdę my sami ,zresztą w zgodzie z przepisami i wymaganiami przygotowujemy mu pokoje hotelowe, a w prywatnych domach, w pokojach zwanych jeszcze dla podkreślenia nie wiem czego apartamentami. I mówiąc o marketingowym podejściu, do Mieszkańca właśnie miałem na myśli oferowane szczególnie   apartamenty, nie zindywidualizowane pod względem wyposażenia pokoje i ozdoby na ścianach. Jak często, aby zapobiec kłopotom podczas kontroli bierzemy oświadczenie od Mieszkańca ,że nie chce on w pokoju stolika nocnego, czy stołu, o których mówią przepisy. A, gdzie potrzeby człowieka, gdzie kontynuacja jego życia. Nie, bo władza, ale my także wiemy lepiej. A tak naprawdę, to urządzamy pokoje Mieszkańcom pod swoje gusta, wg swoich potrzeb, w ulubionej przez nas kolorystyce. Robimy "hotele",   a nie domy. I każemy w nich mieszkać ludziom, którzy przez całe życie mieszkali i czuli się dobrze w mieszkaniach bez luksusowych mebli i specjalnych obrazków. Pamiętam, mego nieszczęśliwego właśnie z warunków życia Mieszkańca, który całe swe życie pracował na wsi , mieszkał u swych gospodarzy w skromnych warunkach, a my kazalismy mu mieszkać w pokoju wyposażonym w sprzęty , które dla niego były luksusem. On był, po prostu nieszczęśliwy, sam o tym często mówił. To było dla niego nowe życie. Oczywiście, nie byłoby akceptowalne wyposażenie pokoju wg jego wskazań. Pierwsza kontrola, by to zakwestionowała. Podobnie i ja  jako mało doświadczony Dyrektor, urządziłem miejsca spotkań w ogólnodostępnych częściach Domu. Jakie było moje zdziwienie i doskonałe zarazem doświadczenie, kiedy Mieszkańcy poprzestawiali i spotykali sie w miejscach, w których mi się nawet nie śniło, że mogą się spotykać. Tak, to co tu piszę, to nie jest nic innego jak doświadczenie. Podobnie jest z formami pracy z Mieszkańcem, proponowany niekiedy przez nas wachlarz zajęć wynika niekiedy z naszego chciejstwa, a nie autentycznych potrzeb, fizjologii i wydolności organizmu szczególnie starszych ludzi w poszczególnych porach dnia. Wydaje sie nam niekiedy, że mieszkańcy przychodzący na zajęcia organizowane przez naszych terapeutów, będą zawsze robili to, co nam się naprawdę podoba i co, im zaplanowaliśmy.   Jestem zwolennikiem podziału właśnie mieszkańców w tej pracy na grupy i proponowanie, im szerokiego wachlarza terapii. Nie wiem, czy Panią Trudzę, mistrzynie w hafcie krzyżykowym uszczęśliwię robieniem kwiatków, ona całe życie, to robiła. Nie wiem, czy nieżyjącą już Panią Czesię uszczęśliwiłbym malowaniem obrazków , kiedy ona przez całe życie dziergała na drutach skarpetki i tutaj robiła, to dla swych współmieszkańców, w ten sposób czując się potrzebna. Czy tez Pan Zenek, siedzący głównie w książkach popularnonaukowych, który posiada chyba swój największy z mieszkańców księgozbiór, byłby szczęśliwy, aby na co dzień zabierano go do pracowni i kazano cos tam robić. Powiem szczerze największa moja porażką w tym względzie była przydomowa działeczka z warzywami. Wiedziałem lepiej od Mieszkańców, że oni pragną tej działki co uprawiali ją głównie terapeuci. Pozwólmy tym ludziom robić to , co z chęcią robili w swych domach, czego nauczyły ich babki i matki, a nie uszczęśliwiajmy ich na siłę czymś co tak naprawdę jest tylko nam potrzebne, aby się pochwalić co w naszym domu robią Mieszkańcy. Ale ktoś powie, a jak nie mają zainteresowań, nie chcą nic robić, to co wówczas , to wówczas należy ich aktywizować, ale o tym w kolejnym tekście. Teraz powiem tylko jedno aktywizować , to nie znaczy przymuszać do wykonywania czegoś. To trudna i odpowiedzialna praca, aby nie osiągnąć odwrotnych efektów. W tym miejscu należy przyznać rację Ministrowi, który każe odwiedzać przyszłych Mieszkańców w ich Domach. Domów prywatnych, to oczywiście nie dotyczy , ale co nie oznacza ze nie mogą tego robić. Tylko jak, kiedy liczy sie klient i jak powiedzieć synkowi, czy córce mieszkającemu za granicą, aby mamę odwiedzić. On powie, a co wy mi będziecie kąty matce przeglądać. Moja matka musi tu zamieszkać w apartamencie. A to , że będzie, to tylko zagłuszenie sumienia i snobizm dzieci, to nie istotne. Jak nie istotne jest też i to, że mieszkając w tym apartamencie matka nie będzie się czuła dobrze i pomimo wysiłku przyjaznych pracowników będzie nieszczęśliwa. Bo podczas tych wizyt, jeśli odbywają się one w środowisku zamieszkania , dowiadujemy się najwięcej o potrzebach , nawykach, zainteresowaniach i oczekiwaniach po zamieszkaniu w naszym wspólnym Domu. Abyśmy ustalili wiele spraw wspólnie, a nie za Mieszkańca. Aby miał on okazję poznać przyszłych swych opiekunów, aby przekraczając progi domu nie czuł się obco i był niepewny co go spotka. By właśnie nie przyszedł do pięknie urządzonego "hotelu" tak "hotelu", a nie Domu, gdzie w ostatniej fazie życia karzą mu mieszkać w pięknie urządzonym świecie, szkoda, tylko że nie wspólnie z, nim, tylko bez niego urządzonym. Oczywiście, ktoś powie, to nie jest takie łatwe i proste. Tylko życie też nie jest łatwe i proste, dlatego nie urządzajmy go dla innych wg własnego sposobu. Być może ,że ktoś po przeczytaniu tego tekstu powie to  jak, to ma właściwie być. Ja powiem jedno ma być, tak jak byśmy sami chcieli abyśmy sami, a nie za nas urządzano nam życie. Aby domy nie prześcigały się w wyposażeniu,   szczególnie dotyczy, to domów prywatnych, a zabezpieczyły właściwe warunki do opieki i pielęgnacji oraz funkcjonowania mieszkańców poprzez zatrudnienie i właściwy dobór kadry. W skromnych, przyjaznych Mieszkańcowi warunkach da się żyć, jeśli otoczy się go wystarczająca liczba dobrych przyjaznych i kompetentnych ludzi. Którzy traktować go będą nie jako przedmiot, a podmiot wszelkich działań. Nadszedł okres wakacyjny, więc mamy więcej czasu, aby pochylić się nad problemami w funkcjonowaniu naszych domów, ujmując niekiedy niektóre zagadnienia w sposób kontrowersyjny, ale rzeczowy. Analizując zainteresowanie tematami na mojej stronie    "Pomagajmy-Skutecznie " , gdzie prym wiedzie cały czas aktywizacja Mieszkańca, chciałbym ten wakacyjny okres w swych tekstach poświęcić temu tematowi, a szczególnie indywidualizacji terapii w naszych domach, bo to klucz i podstawa do skutecznej aktywizacji.(m.f)

« powrót

Dodaj nowy komentarz