Co zainspirowało mnie do założenia tej strony wraz z Blogiem?. Pisałem już o tym, więc nie chcę się powtarzać. Zależy mi , aby  tym co piszę o pracy Domu, zainteresować wszystkich, którym leży na sercu metodyka pracy Domu Pomocy Społecznej, a tym samym metodyka pracy z Mieszkańcem. Skupiam się na dwóch typach domów: dla osób w podeszłym wieku oraz przewlekle somatycznie chorych. Bo są, to domy, w których zamieszkują prawie tacy sami mieszkańcy, właśnie w pracy z mieszkańcami tych domów mam wiele doświadczeń. Liczę , że pracownicy innych typów domów znajdą tu wiele dla siebie, ponieważ Rozporządzenie jest jedno i różni nas jedynie mieszkaniec, ale nie praca z, nim. Nie wiem, czy uda mi się przekonać wszystkich , że domów nie można traktować jak "fabryk " produkujących jakieś przedmioty, nawet z Certyfikatami "ISO..". Dom, to taka niezwykła instytucja, przepis przepisem, ale życie szczególnie człowieka życiem. I dla tego to, co nie zostało zapisane w przepisach należy samemu rozwiązać nie działając wbrew, nim. Przepisy dotyczące domów są bardzo ogólnikowe, stąd szerokie pole do ich interpretacji. Ja wychodzę z założenia , że co nie jest prawem zakazane jest dozwolone. Jeżeli żaden z naszych przepisów mi czegoś nie zabrania, a jest to dobre dla podmiotowo traktowanego mieszkańca, to dlaczego tego nie mam robić. Proszę Państwa ja operuję terminem określającym podmiot, z którym pracujemy jako "mieszkaniec". Tak go określa Ustawa o pomocy społecznej, a często czytam nawet w urzędowych dokumentach oraz pracach naukowych "pensjonariusz". Mnie uczono , że dla każdej osoby zamieszkującej Dom Pomocy Społecznej jest to dom, a pokój mieszkaniem, w którym mieszka sam lub ze współlokatorem, do którego ma własne klucze i w ramach planu wsparcia pracownik pomaga mu jedynie sprzątać ten pokój, jeżeli mieszkaniec ma jeszcze siły wykonywać sam te czynności. Zacząłem od kluczowych przepisów, które są tak różnie interpretowane. Dlaczego zamieściłem na stronach przepisy nieobowiązujące; od 1997roku, zrobiłem, to z dwóch względów. Po pierwsze, aby pokazać jakim przemianom uległy Domy, po drugie , że ogólność zapisów szczególnie rozporządzeń, to nie przypadek. Można było w sposób ogólny potraktować, to pierwsze, ale w taki sam sposób Minister potraktował kolejne i to już nie przepadek, dyrektorzy dostali do ręki przepis, ale jak go wykonać; w sposób z jednej strony korzystny dla mieszkańca, a z drugiej go nie naruszyć tego przepisu, zależy, to od niego i od zespołu.
Tylko niebezpieczne w tym względzie jest zbyt duże sformalizowanie domu, bo pomyślmy sami, co, by sie stało jak, by ktoś sformalizował pod względem wypełniania swych ról we własnych rodzinach i domach. Bylibyśmy wściekli, bo każdy z nas jest niepowtarzalną osobowością, takimi osobowościami są nasi mieszkańcy i ich należy traktować tak samo. Pomimo ich różnych niekiedy wynikających z choroby ułomności. A, czy my jesteśmy ich pozbawieni ?. Biorąc ślub, zakładając rodzinę planujemy naszą przyszłość, dajmy, więc naszym mieszkańcom możliwość także je zaplanować. Nie róbmy tego za nich, wspierajmy ich nie wyręczajmy. Nie tylko my mamy patent na mądrość. Czytając ostatnio interpretacje ministerstwa na temat wskaźnika zatrudnienia w domu, co prawda z 2006 roku, można powiedzieć, że ktoś, kto to pisał nie ma pojęcia o rzeczywistości domowej i sam nie wiedział chyba co pisze, w chwili obecnej nie pracuje już w ministerstwie. Wiem, że miał bardzo duży wpływ na treść rozporządzenia ministra, dlaczego tego tam sam nie zawarł. Bo wiedział, że to nierealne. Strachem przyjmuję stanowiska moich kolegów i koleżanek, które bezkrytycznie przyjmują takie interpretacje, które nie są obowiązującym prawem. "Prawo powielaczowe" z tamtej epoki nie istnieje i nie jest obowiązujące ani przed niczym nas nie usprawiedliwia. Z jednej strony je przyjmujemy jak jest nam wygodne, a z drugiej jak np. słynne pismo Pani Minister Fedak w sprawie pielęgniarek w domach, z oburzeniem i protestujemy. A jedno i drugie tyczy jakości życia , bezpieczeństwa naszych mieszkańców oraz przejrzystości stanowionego prawa.
Co jeszcze na stronach, Tematy, moim zdaniem bardzo istotne ze względu na formę działania Domu. Jak ja, to nazywam fundamentalne, aby nazwać ze dom jest dobry i przyjazny dla jego mieszkańców oraz nie sformalizowany. Co tak często się nam zdarza jak, na przykład traktowanie działalności Zespołu Terapeutyczno-Opiekuńczego w sposób bardzo formalny na zasadzie ,że musi być, to jest. Ale jak pracuje, to już nie istotne, ważne, że kontrola będzie zadowolona. Nie bierzemy tylko pod uwagę , że kontrola zapoznaje się z dokumentami, a my pracujemy z człowiekiem. A od jakości pracy Z.T.O zależy jakość pracy domu. I nasze działania w upodmiotowieniu mieszkańca są najistotniejsze. Nie uznajmy sami co jest najlepsze dla naszych mieszkańców, damy, im głos w tej sprawie.
Dlatego w temacie Domów Pomocy Społecznej jako instytucji, chcę więcej powiedzieć o totalności naszej instytucji i zagrożeniach, z totalnością powinniśmy wałczyć, a nie ja utrwalać.
Kolejny blok tematów, to potrzeby Mieszkańca, adaptacja i aktywizacja. Nie bądźmy tacy pewni, że wiemy jakie potrzeby ma mieszkaniec, czego oczekuje od domu, czego się obawia przed przyjściem do Domu, bez względu na powód, który jest bardzo ważny w procesie adaptacji i w całym życiu na terenie Domu. Musimy pracować nad tym, aby potrzeby, z którymi przychodzi mieszkaniec z środowiska , nie zostały wytłumione i zniwelowane przez dom jako instytucję, choć i tak są już ograniczane przez postępującą niepełnosprawność mieszkańca. Jeżeli ogranicza je natura, to ok, ale jak my dla własnej wygody, to juz jest źle. Mieszkaniec aktywny przychodzący do domu , staje się mało aktywny lub jego aktywność, ogranicza się do oglądania telewizji we własnym pokoju. Wymogi standardów sprawiły, że mamy już pokoje dziennego pobytu, ich powinno być bardzo dużo, tak jak pracowni Terapii Zajęciowej, bo wtedy możemy prowadzić prawdziwą, a nie pozorowana aktywizację mieszkańca. Rozbudzać jego aktywność na nowo, odkrywać jego talenty, a nie wygaszać. Trzeba sobie powiedzieć szczerze, że w chwili obecnej do naszych domów przychodzi coraz więcej Mieszkańców leżących w trudnych stanach. Ale, czy z tego powodu mamy się poddać, czy mieszkaniec leżący jedyną atrakcje ma mieć wtedy , kiedy wykonywane są czynności pielęgnacyjne bądź jest karmiony. Nie, a co? z terapią przyłóżkową. Jak mile słucham relacji pracownika pierwszego kontaktu lub terapeuty, jak fajnie udaje mu się nawiązać współpracę z mieszkańcem leżącym prawie bez kontaktu ( tak sie nam wydaje). Nie możemy go skazywać na patrzenie jedynie w sufit lub migające kolorowe obrazki w telewizorze .
Proszę Państwa założyłem tę stronę nie po to, aby udowadniać wszystkim, że źle pracują, a ja dobrze, powiem szczerze i w moim domu nie wszystko przebiega, tak jak bym chciał. Dyrektor nie jest w stanie zrobić wszystkiego sam, do tego potrzebny jest dobrze rozumiejący się zespół i tzw. zapaleńców, których dyrektor będzie wspierał, a nie hamował. Jestem wciąż niezadowolonym z tego co robię pracownikiem domu, uważam, że można to robić lepiej, mądrzej, dla dobra naszych mieszkańców w większości pokrzywdzonych już przez los. Jednak to, co piszę na mych stronach, piszę na własną odpowiedzialność, bo tak wiem i czuję, nie przypisuję sobie roli najmądrzejszego, wszystko wiedzącego, każdy na te tematy może mieć inne zdanie. Ja ma takie , które zaprezentowałem i będę prezentował. Jeśli ktoś ma inne, chętnie je zaprezentuję na tych stronach i podyskutuję. Zapraszam.
Oczekuję wymiany poglądów i znalezienia grupy ludzi o podobnym jak moje zapatrywaniu na pracę Domu.